Wpis o tym, jak sobie zimowałam

Przez ostatnie dwa miesiące prawie nie pisałam. Mam wrażenie, że wpadłam w jakąś czarną dziurę, z której ciężko mi się wygrzebać. Taki blogowy sen zimowy… Na szczęście, od dobrego tygodnia mamy już wiosnę, za moim oknem też, więc to idealny czas, żeby się z tego stanu uśpienia wybudzić.

Co robiła Iwona, jak jej nie było?

Głównie oglądałam. W zasadzie cały ostatni rok i początek 2019 oglądałam z Mężem seriale w takiej ilości, że połowy nawet nie pamiętam. Oglądałam też filmy i nawet kilka dram. A przecież miałam spory odwyk od tych ostatnich. I tutaj cały czas biję się z myślami, czy dawać wpis o dramach które widziałam, czy jednak nie. Bo zebrała mi się paczka chyba od listopada, i zwyczajnie już ich nie pamiętam tak dobrze (a zawsze obiecuje sobie, że będę opisywać na bieżąco…). Kończę właśnie kolejny tytuł i wydaje mi się, że podzielę to na dwa wpisy, bo inaczej będzie tego za dużo (o dziwo).

Próbowałam też czytać w tempie 2 książki na miesiąc – tak to sobie wymyśliłam w tym roku (w zeszłym też, ale nie wyszło). Bo mi się książki i ebooki mnożą zaskakująco szybko. Nie mam już miejsca na te fizyczne, ale za chwilę zamawiam kolejne, a ebooki ciągle mnie kuszą promocjami… No ale z tym czytaniem troszkę mi nie wyszło, bo jestem (idąc za licznikiem goodreads) 3 pozycje w plecy. Ale chcę to nadrobić, w kwietniu mam kilka dni urlopu.

I jeszcze zaczęłam grać w Final Fantazy XIV. Znów. O tym, że wróciłam do gry pisałam już na fejsbuku. A to wszystko przez nowy dodatek, który wychodzi w lipcu i zapowiada się o wiele lepiej niż ten poprzedni, który mnie szybko znudził.

Co planuje Iwona na najbliższe miesiące?

Chciałabym pisać 2 teksty tygodniowo na bloga, ale doskonale wiem, że to może być trudne do realizacji. Więc jeśli będą to 4 wpisy w miesiącu, to będę niezwykle szczęśliwa z mojej „regularności”. Zostaję przy moich wtorkach i piątkach, gdzie te drugie w domyśle są na rzeczy koreańskie.

Na kwiecień planuję też udział w Camp NaNoWriMo. Tym razem robię coś innego, podnoszę sobie poprzeczkę i będę pisała po angielsku. Jest na to kilka powodów. Główny to taki, że chcę się zmierzyć sama ze sobą. Poza tym, większość moich historii myślę po angielsku… Na pewno opiszę moje wrażenia z tego eksperymentu. Mój cel to 10 tys. słów, ale nie nastawiam się aż tak bardzo na jego realizację.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *