Wielkie podsumowanie czytelnicze

Nastał ten czas, kiedy na blogach pojawiają się wszelkiego rodzaju podsumowania. Mnie też dopadła ta przypadłość i postanowiłam wylać z siebie potok słów i opowiedzieć nieco, jak wyglądał mój czytelniczy rok. A był nawet dość aktywny, co mnie niezwykle cieszy. Ale i tak mam kilka grzechów do wyznania, więc czemu nie podzielić się tym tutaj? Znów.

Muszę się przyznać do maniakalnego kupowania ebooków w tym roku. I nie tylko ebooków, ale jednak fizyczne książki były, i są, w mniejszości z powodu zwyczajnego braku miejsca. I nie jestem w stanie teraz policzyć, co też doszło do mojego katalogu (tak, mam spis książek, bo już sama zaczęłam się gubić), ale wiem, że jest tego zdecydowanie więcej niż przeczytałam. Z takich pewniaków, kupiłam fizycznie kilka części cyklu inkwizytorskiego Piekary, żeby uzupełnić kolekcję, i jeszcze Mgły Avalonu, bo takie piękne i największe.

Ebookowo było na bogato, bo kupiłam pakiet Dostojewskiego od BookRage. Ten nieszczęsny pakiet, o którym pisałam na blogu. Nadal nie wiem co z nim zrobić, na szczęście mam masę innych rzeczy czytania. Bo kupiłam sobie dwie biografie od Czarnego: Respect, czyli historię Arethy Franklin oraz Cash. Autobiografia. bardzo polowałam, bo mam konto na upolujebooka.pl i posiłkowałam się też promocjami na blogu Świat czytników. I wykorzystałam urodzinowy rabat od księgarni kobo – kupiłam nieco taniej powieść Natalii Leigh Song of the Dryad.

Mały pakiet na który czekam.

I jeszcze na sam koniec roku zamówiłam z polskiej księgarni w UK cztery wielkie tomy do kolekcji. Jest szansa, że ta paczuszka przyjdzie do mnie w ostatni dzień roku, bo ma  status wysłanej, ale kto tam przewidzi jak działa angielskie Rotal Mail? Tak więc czekam sobie na dwa tomy Dawcy przysięgi Sandersona, trzeci tom Bram światłości Kossakowskiej i oczywiście Wracać wciąż do domu Le Guin (bo kolekcja musi być pełna). Nie planuję nic więcej, próbuję nie zaglądać na upolujebooka, bo promocje tak bardzo kuszą. Wprawdzie dostałam pod choinkę trochę funduszy w karcie National Book Tokens, ale przyjmuje ją w mojej mieścinie jeden sklep, więc pewnie sobie poczeka chwile na wykorzystanie.

Podsumowując kupowanie, moja biblioteczka (ta fizyczna i ta wirtualna) w tym roku się ładnie rozrosła, co mam nadzieję, zmobilizuje mnie nieco bardziej do czytania w przyszłym roku.

W tym roku stawiałam sobie kilka małych celi, kilka małych wyzwań czytelniczych. Na blogu pojawiło się w zasadzie jedno, to związane z pakietami BookRage – z planowanej listy przeczytałam jedynie dwie pozycje: Carmillę oraz Dom wschodzącego słońca, co jest bardzo słabym wynikiem. Bo ja zwyczajnie nie umiem w planowanie lektur, zawsze coś wpadnie ciekawszego i wszystko się potem sypie.

Udało mi się za to moje wyzwanie z GoodReads. Przeczytałam 15 książek (nie jestem aż tak dumna, bo zmieniałam wyzwanie dwa razy, z 24 na 20 i potem na 15). Tak wiem, nie jest to wyczyn godny miłośnika książek (bo jak się dowiedziałam rok temu przy okazji słuchania CzytuCzytu, nie jest to minimalne 52 książki), ale patrząc na moje wcześniejsze miałkie lata, to poprawiłam się o duuużo % normy. Chcę jeszcze, zanim skończy się rok, przeczytać zbiór opowiadań nanoFantazje 1.0, które wydały Fantazmaty.

Ogólnie to nawet jestem z siebie zadowolona. Jak czytałam, to zazwyczaj wpadałam w jakiś szaleńczy wir i pochłaniałam bardzo szybko 3-4 pozycje, by potem mieć dłuższy okres oglądania namiętnie seriali (o moim oglądaniu wszystkiego w innym wpisie, tuż po nowym roku).

Dodatkowo wróciłam do pisania „recenzji” na blogu, wprawdzie nie było ich jakoś dużo, ale postarałam się co ciekawsze lektury opisywać. I myślę, że będę to robiła dalej, o ile nie uznam dnia pewnego, że nie chcę już pisać tego bloga…

Moje małe angielskie trio do przeczytania.

Co planuję na przyszły rok? Wprawdzie już ustaliłam, że nie umiem w planowanie (w wyzwania zresztą też), no ale nie można tak zupełnie nic nie postanowić. Przede wszystkim wyzwanie na GoodReads – kolejny raz startuję z poprzeczką 24 i tym razem postanawiam jej nie zmieniać. Chciałabym też przeczytać minimum 5 bookrage’owych ebooków, bo zdecydowanie czytam ich najmniej z całego mojego księgozbioru. Na pierwszy ogień pójdzie pewnie Zajdel (Cylinder von Troffa oraz Wyjście z cienia), bo miałam go w planach grudniowych i jakoś tak nie wyszło. Ale zanim ebooki, to moim celem jest Sanderson: Droga królów, Słowa światłości oraz wspomniane już 2 tomy Dawcy przysięgi. Zgodnie z moim wyzwaniem 24, te cztery małe cegiełki powinnam przeczytać do końca lutego. Czuję się też w pewien sposób zobligowana do przeczytania przynajmniej jednego tomu Le Guin, więc pada na Sześć światów Hain, bo to tam jest Lewa ręka ciemności, która zawsze była w moim planie. I zdecydowanie coś z moich niewielkich angielskich zasobów. Pewnie wspomniana już Song of the Dryad i niedawno też kupione An Ember in the Ashes oraz A Torch against the Night. Okazuje się, że skromnie wybrałam już sobie 10 lektur na przyszły rok i znów się będę musiała z nich spowiadać na blogu.

Cóż, 15 książek (jak to czytacie to pewnie 16) nie jest może wynikiem wielkim i wspaniałym, miewałam lepsze lata (wystarczy, że zerknę na gr). Ale ważne jest to, że czytałam i nadal czytam, i dzielę mój wolny czas między wieloma rzeczami. Więcej ciekawostek za kilka dni.


Przypominam, że moje poczynania książkowe można śledzić na GoodReads oraz na LubimyCzytać (chociaż tutaj nie jestem aż tak bardzo systematyczna). Dodatkowo foty książkowe wrzucam na Instagrama, a inne różne rzeczy pojawiają się na fejsbukowej stronie bloga. Można mnie też śledzić na zBLOGowoani i Bloglovin’. Najwięcej czasu marnuje na Twitterze, gdzie można mnie zaczepiać do woli.

4 myśli na “Wielkie podsumowanie czytelnicze”

  1. Klaudyna Maciąg

    Gratulacje! Każdy osiągnięty cel cieszy, nawet jeśli był parę razy modyfikowany 🙂

    Ja początkowo planowałam przeczytać 50 książek, potem – w trakcie roku – zmieniłam na 66, bo tak dobrze mi szło. Druga połowa roku była jednak słaba i planowałam zmniejszyć próg, ale ostatecznie uznałam, że najwyżej się nie uda. Ostatecznie skończę prawdopodobnie z 70 tytułami – czyli nie będzie tak źle, jak się obawiałam 🙂

    Cieszę się, że biblioteczka Ci się rozrasta – ja mam plany odwrotne. Niech przybywa ebooków i ubywa papieru. Zobaczymy, czy uda się to w kolejnym roku.

    PS. Też lubię pakiety od BookRage 😀

    1. BookRage jest najlepszy, ale nie zawsze kupuje, bo już mam za dużo do czytania w kolejce 😉
      Ja dokupuję głownie już zaczęte serie, ale i tak marzy mi się pakiet wszystkich wiedźminów – bo i przeczytałabym ponownie po latach, za jednym zamachem, a nie czekając na tomy w bibliotece… Tylko chwilowo miejsca mi brak.

  2. Też tak mam, że albo czytam ciągiem, albo nie czytam w ogóle… ostatnio to nawet serialów nie oglądam, tylko głupoty na YT 😉
    Czytaj w końcu „Cylinder”, dobry jest!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *