Przeczytałam: Jaga

Jak sam tytuł wskazuje, przeczytałam Jagę Katarzyny Bereniki Miszczuk, niestety nie bez potknięć. Już kilka miesięcy temu wpadłam w jakiś taki dołek czytelniczy, który nie pozwala mi zacząć nic nowego. Za każdy tytuł zabieram się tygodniami, i tak tez było z Jagą. A przecież w zeszłym roku pisałam, jak bardzo zachwyciłam się cyklem Kwiat paproci. I niezwykle ciszyłam się na ten spin-off/prequel o przygodach młodej Jarogniewy.

Skłamię, jeśli powiem, że rzuciłam się na Jagę jak na ciepłe bułeczki. Książka przeleżała swoje (można powiedzieć, że pięknie dojrzała) zanim zabrałam się za czytanie, a i to nie było jakieś spektakularne rozpoczęcie — potrzebowałam miesiąca, żeby w końcu na dobre zagłębić się w historię i rzucić tam całą sobą. Nie pierwszy raz mi się tak zdarza, pewnie też nie ostatni.

O czym jest seria pisałam już przy okazji zeszłorocznego tekstu. Tam odsyłam po nieco więcej informacji na temat całej tej słowiańskości i elementów świata przedstawionego — link dwa akapity wyżej. A teraz już wskakujemy w fabułę najnowszej części cyklu.

Młodą Jagę poznajemy, gdy w zasadzie ucieka z rodzinnego domu, żeby przejąć po babci posadę bielińskiej szeptuchy. Sytuacja nieco podobna do Gosławy z pierwszego tomu serii, jednak Jarogniewa ma nieco trudniej — nie ma u kogo terminować, jest młoda, nikt jej nie zna, a chata po babci została ogołocona z wszystkiego, co bardziej wartościowe. A jednak Jaga okazuje się zaradną młodą osóbką, co zdecydowanie zapowiada więcej kłopotów niż mogłoby się wydawać na samym początku.

Jeśli ktoś czytał Kwiat paproci, to już wie, czego może się po fabule spodziewać. Nie ma tam nic zaskakującego, a jednak powieść jest napisana dość sprawnie, humorystycznie i jest to jedna z tych lekkich i przyjemnych lektur, za którymi przepadam. Ja jestem całym sercem za #czytamdlarozrywki, toteż nie widzę nic złego w prostej fabule z półnagimi bogami w tle.

Co podobało mi się w Jadze? Głównie sama Jaga, jej dość nowoczesne podejście do życia — w końcu jej młodość przypada na jakieś lata 80? Ale też jej stosunki do innych osób, np. taka obojętność do Mszczuja, a przecież wiemy, że maja swoją historię (Ci co czytali) — to budzi moją ciekawość. Jak to się stanie, że skończą razem? Rzucanie uroków, zabijanie wąpierza, czyli ogólnie grzebanie w grobach i gonitwy po cmentarzu. Podobała mi się ta warstwa humorystyczna, i wcale mi nie przeszkadzało, że bohaterowie nie byli nad wyraz rozbudowani. Bo Jaga zalicza się do książek, od których oczekuje dobrze spędzonego czasu, relaksu i przyjemności obcowania z „ładnymi postaciami”.

Czy mogę coś więcej powiedzieć o Jadze? Że zalicza się do książek, które cieszą mnie podczas czytania. Czy czekam na kolejny tom? Oczywiście! Ja bym się nie obraziła, jakby ktoś polecił mi coś podobnego. Żeby sobie odpędzić zimno i szarość jesiennych wieczorów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *