Prasówka: Writers’ Forum Oct 2018

We wrześniu mnie coś tknęło. Czemu ja właściwie nie kupuję sobie angielskiej pracy, tylko rzucam się na Nową Fantastykę, której w całości nawet nie czytam? Odpowiedziałam sobie dość szybko, bo Anglia nie ma podobnego magazynu do naszej polskiej, fandomowej NF — próżno szukać. Ale okazało się, że rynek prasowy w UK obrodził w kilka magazynów i pisemek dla pisarzy. Kupię kilak — proste. Oczywiście wcale tak nie było, bo Miasto Fabryk i Magazynów nie posiada saloniku prasowego z prawdziwego zdarzenia i musiałam się nagimnastykować, żeby cokolwiek sobie wyszarpać.

Planowałam kupić Writing Magazine — bo internety podpowiedziały, że kupię go w sieci WHSmith. Nie znalazłam, ale znalazłam Writers’ Forum. I nie, nie stało sobie na półce oświetlone łuną własnej świętości, musiałam kucnąć i przeszperać najniższą półkę, bo magazyn był wepchnięty między historyczne gazetki o Tudorach i innych historycznych rzeczach. Ale mam, dokopałam się.

Pisemko nie jest grube, ma niecałe 70 stron i zapłaciłam za nie £3.95. Czy drogie, nie wiem, ale dla porównania powiem, że dwa razy grubszy goodfood kosztuje £4.50 (ale też gf sprzeda się pewnie w większym nakładzie).

Co mamy w środku? Jest sporo reklam. Naliczyłam aż 12 stron, które reklamują różne agencje i wydawnictwa selfpublishingowe, do tego dorzuciłam też wszelkie informacje o imprezach, kursach i konkursach. Wydaje mi się, że to sporo jak na 70 stron. Z drugiej strony rozumiem, że nie jest to magazyn, który się sprzeda w wielkim nakładzie, więc reklamy są konieczne, do utrzymania pisma. A informacje o wydarzeniach i kursach, to jednak dobra rzecz dla tych, co piszą po angielsku (nie ja…).

Moją podróż po Writers’ Forum zaczęłam od działów z listami. Są dwa: Writers’ Circle, gdzie można się podzielić historiami i wrażeniami z pisania i czytania magazynu, oraz Dear Della, czyli kącik z poradami na zasadzie pytań i odpowiedzi. To ledwie 3 strony i listów jest niewiele, ale na pewno ciekawy element — wszystkie rady są dobre.

Gazeta pełna jest też wewnętrznych konkursów i ćwiczeń. Więc kolejno, przewracając magazyn strona po stronie:

  • Writers’ Forum exercise — dwa krótkie ćwiczenia pisarskie pomocne przy opowiadaniach, pojawiają się przy artykule Setting in a short story;
  • Writers’ Forum flash comp — comiesięczny konkurs na krótki tekst, tym razem był to monolog telefoniczny na około 400 słów;
  • The Writers’ idea store — może to nie konkurs ani ćwiczenie, ale bardzo fajne narzędzie do tworzenia fabuł i szukania inspiracji; tabelka opatrzona jest też niewielkim artykułem, więc wydaje mi się, że to jednorazowa strona (przekonam się w kolejnym numerze);
  • Writers’ Forum fiction competition — magazyn przyjmuje teksty od 1000 do 3000 słów, nie ma konkretnego tematu, trzeba zapłacić wpisowe, ale można wygrać nawet 300 funtów za zajecie 1 miejsca numeru;
  • Writers’ Forum poetry comp — podobnie jak konkurs na krótki tekst, piszemy wiersz na zadany temat w miesiącu, w październiku była to pogoda „WEATHER”;
  • Poetry workout — ćwiczenia pomagające w pisaniu i rozumieniu poezji;
  • Writers’ Forum Achievement Chart — rozkładówka na dany miesiąc, w której można sobie zapisać postępy pisarskie.

Dodam, że przy konkursach pojawiają się wszystkie teksty, które wygrały wcześniejsze edycje, więc można poczytać to, co pisze nasza konkurencja.

Tabela osiągnięć na październiki. Rozkładówka do wyrwania z magazynu. Dla tych, co nie prowadzą notesów ani BuJo, a nadal chcą śledzić swoje postępy.

To teraz czas na szybki przegląd artykułów, które znalazły się w październikowym numerze Writers’ Forum. Wszystkie teksty mają swoje przypisane działy, więc jest można sobie też zawsze wybrać to, co bardziej nas interesuje. Ale ja postarałam się tym razem przeczytać całość.

Magazyn oferuje nam dwa artykuły Douglasa McPhersona, które jednocześnie promują jego książki o pisaniu (gdzieś na końcu w maleńkiej ramce). Pierwszy to GET STARTED: Living wage — mówi o tym, co zrobić, żeby zarabiać na pisaniu. Oczywiście przykłady są związane z brytyjskim rynkiem, więc jeśli nie będę pisała po angielsku, an wiele mi się nie przyda. Z ciekawostek, okazuje się, że autor/pisarz, który zarabia na swoim pisaniu, dostaje średnio ok 10,5 tys. funtów rocznie, co nie jest kwotą wielką. To taka praca na pól etatu i jeśli nie ma się drugiej połówki z normalną pensja, albo nie mieszka się u rodziców w domu, to życie na takiej pensji wyłącznie może być wyzwaniem. Drugi artykuł to Inside story, który w pewien felietonowy sposób opowiada o tworzeniu opowiadania, riserczu i sprzedaży tegoż opowiadania do magazynów. Podaje on tutaj bardzo ciekawy przykład opowiadania własnego autorstwa, o kobiecie, która gapi się na chmury.

Odniosłam wrażenie, że tematem przewodnim numeru zostały opowiadania i lokacje w twórczości (wiecie, setting). O jednym artykule już wspomniałam akapit wyżej. Kolejnym jest Setting in the short story, który dosłownie opowiada o tworzeniu miejsca w krótkiej formie, i o tym, jak ono jest ważne dla samego utworu. Bardzo ciekawie pokazuje, jak umiejętnie operować miejscem, by odbiór opowiadania nie odbiegał od zamierzeń autora. Do tego znalazłam aż dwa artykuły o podróżowaniu i blogowaniu na temat miejsc — taka wskazówka gdzie szukać dobrych opisów. Sama bym nie wpadła na pomysł, by czytać blogerów podróżniczych w ramach research’u i samodoskonalenia.

Jest też tekst o research’u, o budowaniu własnej marki, o tym, jak stworzyć trailer do własnej powieści, i o tym, jak to dobrze otaczać się osobami o podobnym guście pisarskim. I jeszcze o pisaniu dla dzieci, który to jest wywiadem-reklamą firmy Speckled Pen pomagającej w pisaniu i edytowaniu powieści.

Nie będę się wypowiadać na temat opowiadań i innych tekstów numeru, bo nie taki był mój zamiar (nadal ich nie przeczytałam, powinnam się tego wstydzić). Chciałam się skupić na publicystyce o pisaniu, więc też tak zrobiłam.

Jak moje wrażenia? Mieszane. Część tekstów w Writers’ Forum jest mało przydatna. Oba niby-wywiady nie były zbyt szczególnie, nic nie odkrywały, nic nie wnosiły. Oczywiście, miały one motywować, ale kiedy odnoszą się do brytyjskiego sposobu wydawania książek, to dla mnie stają się wiedza bezużyteczną. Możliwe, że ten numer akurat wypadł mniej ciekawie, a kolejny spodoba mi się bardziej. Poza tym, i w tym październikowym znalazłam kilka ciekawych rzeczy, jak chociażby tabelka z pomysłami. Mogłabym w niej podmienić bohaterów czy miejsca, i na takie podstawie próbować pisać jakieś małe formy dla praktyki. Żałuję też, że nie wykorzystałam sobie tabeli osiągnięć z rozkładówki — na pewno z listopadowej zrobię jakiś użytek, bo to będzie NaNoWriMo.

Magiczny kwadrat pomysłów. Kreatywny sposób na brainstorming i wymyślanie nowych historii.

Za kilka dni, bo 18 października, wychodzi listopadowy numer Writers’ Forum i planuję go kupić. Będę mogła porównać oba numery i zdecydować, czy chcę kupić kolejny, czy może jednak to zupełnie nie dla mnie. Ciekawostką numeru #204 (bo tak numerują magazyn) był fakt, że zamawiając prenumeratę roczną, można było dostać w gratisie książkę Stephena Kinga On Writing. A Memoir of the Craft. Przy okazji artykułów pojawiają się też wzmianki o innych publikacjach do nauki pisania i innych magazynach, w których można coś opublikować. Oczywiście nie ma żadnego związanego z fantastyką i sama nie wiem, czy zwyczajne czasopisma przyjmują historię o wiedźmach i czarodziejach.

Ciekawi mnie rynek wydawniczy w UK, jak to, jak inni ludzie piszą. Niestety ja nadal uważam, że mój angielski nie jest na tyle dobry, by porywać się na pisanie w tym języku (pomijam fakt, że ja bardziej mówię po amerykańsku niż po brytyjsku, więc nadal miałabym problem).

Jesteście ciekawi, ci też pojawi się w numerze #205 Writers’ forum? Jak chcecie prasówkę numer 2, to dajcie znać w komentarzach.

6 myśli na “Prasówka: Writers’ Forum Oct 2018”

  1. Fajnie, że masz tam dostęp do tego typu pism, chociaż taka liczba reklam na taką małą liczbę stron to trochę jednak przesada. Chciałabym, żeby u nas coś takiego powstawało.

    1. Zawsze możesz rozszerzyć działalność firmy i zostać naczelnym pisemka dla pisarzy 😉
      Ja sama jestem ciekawa kolejnych numerów, więc pewnie w weekend zapuszczę się do sklepu po ten nowym, listopadowy.

  2. Dla mnie o tyle ciekawe, że nigdy nie miałem w ręku czasopisma o pisaniu. Nawet nie wiem, czy coś w Polsce jest takiego. Chociaż nie wiem, czy taka ilość wypełniaczy by mnie nie zirytowała.

  3. Angielskim odpowiednikiem Nowej Fantastyki jest Interzone. Przynajmniej jeśli chodzi o „tradycyjne” czasopisma. Oprócz tego jest niewiele, bo Zachód już dawno przeniósł się do sieci i wydań papierowych typu „print on demand”, bo to zapewnia większą finansową stabilność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *