Przejdź do treści

Popkultura na emigracji 6/22

Czy czerwiec zaczął się z pompą? Niestety nie. Zaczął się dramami w pracy, które mnie pochłaniały tak bardzo, że zanim się obejrzałam, była już połowa miesiąca. Podobnie ma się z lipcem, patrząc na dzień kiedy to piszę (a pewnie opublikuje jeszcze później). Z tej też okazji, będzie to bardzo zwięzłe podsumowanie.

Blok książkowy — nowe nabytki

Byłam dziwnie przekonana, że kupiłam zdecydowanie mniej ebooków, a więcej papieru — myliłam się. Ale i tak nie jest to taki najgorszy miesiąc, bo nie uważam, żebym popłynęła aż tak bardzo. W moje łapki wpadło siedem ebooków i trzy książki papierowe. Jednocześnie (co już jest zaskoczeniem) przeważają polskie tytuły.

Kupione dzięki promocjom na kindle store:

  • Jen Williams The Ninth Rain (The Winnowing Flame Trilogy, tom 1) — wydaje mi się, że Zuza z książkowiska polecała gdzieś na instagramie, a że ebook był za 99p, to uznałam, że zobaczę z czym to się je;
  • Robert H. Lusting Metabolical: The truth about processed food and how it poisons people and the planet — miałam to na liście pozycji związanych z odżywianiem ketogenicznym i też było w pewnym momencie za 99p, co rzadko się zdarza przy takich tytułach;
  • Tasha Suri Empire of Sand (The Books of Ambha, tom 1) — niedawno wyszło w Polsce z piękną okładką, ludzie się chyba zachwycają i trafiłam na jakiś rabat z Amazona;
  • Ilona Andrews Burn for Me (A Hidden Legacy, tom 1) — bo wyszło po polsku już, bo się Harda Horda zachwycała podczas panelu (Jadowska w szczególności) i też 99p.

Kupione za sprawą powiadomień na upolujebooka.pl:

  • Monika Maciewicz Wiedma (Wiedma, tom 1) — chyba dlatego, że reklamują drugi tom, to uznałam, że warto poczytać polskie fantastyki;
  • Agnieszka Miela Śmiech diabła (Dzieci Starych Bogów, tom 1) — w sumie jak wyżej (obie były na jakieś mega promocji);
  • Magdalena Kubasiewocz Wszystko pochłonie morze — okładka mi się nie podoba, ale słyszałam tyle dobrego (i też podoba mi się seria o Wilczej Jagodzie) plus nominacja do Zajdla.

Kilka sztuk w papierze:

  • Magdalena Kubasiewicz Przysługa dla czarnoksiężnika — po pierwszym tomie czekałam bardzo na kolejny i wiedziałam, że zasili mój zapchany regał;
  • Aneta Jadowska Szczwane sztuczki — drugi tom przygód Franka i Finki (nie żebym przeczytała pierwszy…), bo musiałam mieć jak na fankę Jadowskiej przystało;
  • Katarzyna Berenika Miszczuk Gniewa — drugi tom przygód Jarogniewy zwanej Jagą. Z tym tytułem wiąże się smutna historia, w której Wydawnictwo Mięta wybrało mnie na recenzenta pozycji ale nigdy nie wysłało mi egzemplarza. Poprosiłam o ebook, bo emigracja, ale marketing chyba nie doczytał tego całego formularza bez adresu i poinformował mnie, że paczki już idą — jeśli istnieje ulica 0 z numerem domu 0, a dodatkowo w miejscowości 0, to ktoś pewnie będzie niezwykle zaskoczony (albo uszczęśliwiony) przesyłką niespodzianką z książką.

Jako bonus dodam, że zamówiłam sobie w preorderze powieść Marty Kirin Czarna łza. Półcień — bardzo czekam na przesyłkę!

Blok książkowy — przeczytane w czerwcu

Bardzo spokojnie, bo jedynie dwie pozycje, obie z cyklu Percy Jackson and the Olympians:

  • The Battle of the Labyrinth, czyli tom 4
  • The Last Olympian, czyli tom 5

A że w planach mam słów kilka o całym cyklu i literaturze dziecięcej jako takiej, to zapraszam na bloga w przyszłym tygodniu.

Blok serialowo-filmowy

Kiedy w czerwcu porzuciłam intensywne granie, miałam nadzieję, że znajdę czas na oglądanie — nie do końca tak się stało. I szczerze, to nie do końca pamiętam co oglądałam…

Seriale zajęły mi więcej czasu antenowego, ale nadal to bardziej w stylu “trochę tu, trochę tam”. W całości udało mi się obejrzeć kolejną produkcję ze stajni Star Wars, czyli Obi-Wan Kenobi. I nie jest to najlepszy serial z gwiezdnego uniwersum — wiemy na starcie, że wszyscy bohaterowie przeżyją, więc każde zagrożenie jest naciągane i nie ma w fabule napięcia ani oczekiwania. Sama fabuła jest taka sobie, a całość bardziej sprawia wrażenie jednego wielkiego fan-serwisu. Można obejrzeć, niekoniecznie trzeba.

Skusiłam się też na Minx — serial opowiada o kobiecie, która chce stworzyć feministyczny magazyn dla inteligentnych kobiet, ale jedyny wydawca, który jest zainteresowany taką treścią, specjalizuje się w gazetkach porno. Jest zabawnie, jest poważnie, i jest odświeżająco. Minx dostał zielone światło od HBO MAX na 2 sezon — czekam.

Obejrzałam też połowę Ms Marvel od Disney+. Będzie pełna recenzja serialu na popbookownik.pl. Serial bardziej dla nastoletnich widzów, ale nie jest źle. W klimatach superbohaterów zostając, oczywiście zaczęłam 3 sezon The Boys. I jak zawsze O WOW! Zaczęłam też The Umbrella Academy, ale większość odcinków przypada już na lipiec, więc nieco więcej za miesiąc.

Filmów było zaledwie kilka i większość wybierał Mąż — wszystkie okazały się świetne na swój unikalny sposób. Ale czerwiec zaczęliśmy od mojego wyboru — The Craft (1996). Zapomniałam już, jak ta opowieść o nastoletnich czarownicach trzyma dobrze napięcie. Nie ma tu wyszukanej fabuły, niektóre elementy się nie kleją, efekty specjalne jak z lat dziewięćdziesiątych (bardzo dziwne, prawda?), ale film tworzy pewną całość, która nadal wciąga. I jestem ciekawa The Craft Legacies, ale jednocześnie boję się, że to bardzo niepotrzebna historia.

Dalej już wybory Męża. Zaczęliśmy od Hustle (2022) z Adamem Sandlerem — aktor totalnie wyłamuje się z etykietki komediowej. Kolejny raz — po Uncut Gems — zagrał świetną rolę i jestem ciekawa w jaki projekt zaangażuje się w niedalekiej przyszłości. Film dla fanów koszykówki i motywu od zera do bohatera (kind off).

Kolejny obraz, to brytyjski dramat Boiling Point (2021), który został nagrany w jednym ujęciu (zero cięć). Jeden wieczór w popularnej londyńskiej restauracji oczami właściciela i pracowników. Ponoć to thriller — nie znam się na gatunkach aż tak dokładnie i wierzę etykietom na słowo. Całość robi niesamowite wrażenie i polecam obejrzeć. Teraz, już, natychmiast. Dostępne na Netflix UK, nie wiem jak inne kraje, ale możliwe że jest w ofercie HBO MAX — polski tytuł to Punkt wrzenia.

Potem coś z innej beczki — Kung Fu Hustle (2004). Dla fanów chińskich komedii akcji, gdzie nie istnieją prawa fizyki. Absurd i sztuki walki chyba wracają do łask (patrz Everything Everywhere All At Once) i chociaż film ma już kilkanaście lat, to jest bezzaprzeczalnie cudowny i chciałoby się więcej takich. Stephen Chow znalazł się na liście aktorów/twórców, których chcę poznać bardziej (jak tylko znajdę więcej czasu).

A na sam koniec został Lion (2016) dramat oparty na prawdziwej historii chłopca, który wracał do domu przez 25 lat. Świetna obsada aktorska: Dev Patel, Nicole Kidman, David Wenham, Rooney Mara. Niesamowita opowieść, trochę wyciskająca łzy wzruszenia, i tak nieprawdopodobna, że to musiało napisać samo życie. Bardzo, bardzo dobre kino.

Blok “dziennikarski” — popbookonik.pl

Tutaj krótko i na temat. Na portalu okazały się moje dwa teksty: jeden serial i jedna drama. Oczywiście zachęcam do klikania i czytania.

Blok lipcowy — plany

Ciężko zaplanować miesiąc, który już trwa w najlepsze. Mam wciąż rozpisane teksty, które przekładam z miesiąca na miesiąc, ale życie bywa trudne. Pracuję więcej, więc automatycznie mam mniej czasu na wszystko inne. Co nie powinno być wymówką. Ale nie chcę pisać tekstów wymuszonych, bez ładu i składu, które do nikogo nie trafią. Nie ilość, a jakość!

Zostały mi 3 tygodnie lipca, mam w planie 3 (mam nadzieję) ciekawe teksty i spróbuję wypuszczać je dokładnie raz w tygodniu. Oby lipiec był łaskawszy i mnie zmotywował.

A jak minął Twój czerwiec?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.