Przejdź do treści

Popkultura na emigracji 5/22

Maj zaczął się dla mnie dopiero w połowie miesiąca — bo byłam na urlopie w Polsce a potem sobie chorowałam. I ogólnie mam wrażenie, że było jakoś tak ekstremalnie.

Blok okolicznościowy — urlop w Polsce

Jaka jest najlepsza pamiątka z wakacji? Oczywiście pozytywny wynik testu na Covid. Zabawne jest to, że nie złapałam wirusa (albo nie takiego z symptomami) przez dwa lata pandemii i wizycie na mega wielkim polskim weselu. Złapałam po 3 dawkach szczepionki i kameralnym wypadzie nad morze. Tym sposobem mój urlop przedłużył się o tydzień, w momencie gdy miałam zacząć pracę na nowym stanowisku. Należy mi się w tym miejscu smutny fanfar (jeden, samotny).

To był bardzo intensywny urlop — 10 dni, a kilka miast odwiedzonych. Spędziłam czas z rodziną, co było głównym celem podróży.

Nie byłabym też sobą, gdybym przy okazji urlopu nie jadłam i nie wypiła czegoś dobrego. W łodzi pizza neapolitańska (lokal Dzielna 43) z ostrymi dodatkami — momentami były łzy szczęścia. A w Gdańsku (gdzie byłam jedynie dwa dni): świetne miękkie taco z salsą z mango (Aioli); świeżo klejone, koreańskie pierożki mandu (Pierogarnia Mando); oraz mega burger i pikantny drink w słoiku Spicy Basil Smash (Whiskey in the Jar).

Jak przy każdej wizycie, zaskoczyły mnie te trzycyfrowe ceny i musiałam co chwile przeliczać sobie złotówki na funty, żeby nie zwariować.

Blok książkowy — nowe nabytki

To chyba mój ulubiony moment w tych podsumowaniach — tzw. chwalipost. Czyli co kupiłam Iwona w maju, chociaż pewnie nie powinna.

  • Aneta Jadowska Afera na tuzin rysiów — pierwszy tom nowej serii o Nikicie, upolowałam papier w Polsce;
  • Jeong You Jeong Siedem lat ciemności — koreański thriller psychologiczny, bo wydawca jak na razie trafiał same perełki, więc skusiłam się na coś nieco innego niż zwykle (gatunkowo). Też w papierze jako pamiątka z urlopu;
  • Andrea Stewart The Bone Shard Daughter — ponoć bardzo dobre fantasy, jak cena spadła to dorzuciłam ebook do kolekcji;
  • Scott Lynch Red Seas Under Red Skies — drugi tom serii The Gentleman Bastard Sequence, już tyle razy polecane. Zbieram więcej części, żeby czytać za jednym razem;
  • Rick Riordan Percy Jackson and the Last Olympian — piąty tom serii i chyba nie muszę nic dodawać;
  • James Isligton An Echo of Things to Come — drugi tom Trylogii Licaniusa do kolekcji;
  • Patrick Rothfuss The Wise Man’s Fear — po tylu latach doczekałam się lepszej ceny na ebook;
  • Taylor Jenkins Reid Siedmiu mężów Evelyn Hugo — lektura FKK na lipiec;
  • Sam Sykes Ten Arrows of Iron — kolejny drugi tom;
  • Rick Riordan Percy Jackson and the Battle of the Labyrinth — bo brakowało mi czwartego tomu, żeby skończyć pierwszą serię o półbogach, to nie patrzyłam na cenę (nadal są one w okolicach 4-5 funtów za ebook) i wzięłam;
  • Milena Wójtowicz Vice Versa — upolujebooka.pl mi kazał.

Blok książkowy — przeczytane w maju

Przyznaję, że liczyłam na nieco więcej, szczególnie że urlop itp. Ale później dopadł mnie Covid i totalne zniechęcenie do wszystkiego, a potem była praca w nowym systemie godzin, i zwyczajnie nie wyszło tak jak chciałam. Ale nadal udało mi się przeczytać trzy pozycje.

Rick Riordan Percy Jackson and the Titan’s Curse. Trzeci tom serii, przeczytałam bo potrzebowałam czegoś luźnego do samolotu i podczas urlopu. Oczywiście miałam ochotę sięgnąć po kolejne tomy, ale były rzeczy ważne i ważniejsze. Przy tej okazji świat zwariował z powodu obsady do roli Annabeth w nowym serialu, o czym chciałabym napisać nieco szerzej wkrótce. Dodam jedynie, że seria o Percym Jacksonie jest cudna i polecam ją dla młodych czytelników nawet bardziej niż Harrego Pottera (sorry not sorry).

Aravind Adiga The White Tiger. Jedna z książek, które planowałam czytać w ramach Asian Readathon 2022. Też będzie osobny wpis w przyszłym tygodniu, który podsumuje mój maraton.

Janusz Zajdel Limes Inferior. Majowa książka Fikcyjnego Klubu Książkowego. Muszę przyznać, że była to niezwykle wciągająca powieść, czego zupełnie się nie spodziewałam. Zajdel wykreował bardzo ciekawe społeczeństwo i system funkcjonowania ludzi w życiu ogółu. Oczywiście okazało się, że nie tak do końca da się sprawować kontrolę i usystematyzować całe społeczności mieszkańców — zawsze się znajdzie ktoś, kto złamie kod i polepszy swoją pozycję. Zawiodło mnie zakończenie. Tempo fabuły też było nierówne — pierwsza połowa rozwijała się powoli i budowała ogólny obraz świata, co było na plus; jednak druga poszła już na skróty i próbowała szybko domykać wątki. Nie wiem czy jest to stylistyka starszych powieści, ale mi brakowało jednak zrównoważenia.

Blok serialowo-filmowy

Czyli w skrócie, co też obejrzałam w maju. Jak na taki rozstrojony miesiąc, to wcale nie było źle, a nawet bardzo dobrze. Udało mi się być dwa razy w kinie, co jest osiągnięciem. W czasie pobytu w Polsce obejrzałam Doctor Strange in the Multiverse of Madness. Niestety wybrałam się na seans 3D w multikinie (zdecydowały w zasadzie godziny wyświetlania filmu i mój wolny czas) i bardzo nie polecam. Nie wiem czy kiepsko trafiłam i to przypadek, ale oboje z mężem mieliśmy problem z okularami w Multikinie — powodowały że obraz był szary i przyciemniony, przez co film wiele stracił z wizualnej przyjemności. Pewnie powtórzę przy okazji dostępności w streamingu. Sam film był dobry i spędziłam na nim miło czas.

Drugim kinowym seansem, już w moim angielskim miasteczku, było Everything Everywhere All At Once (który był przy okazji motywem przewodnim wspomnianego już Asian Readathon). OMG, rzućcie wszystko i idźcie oglądać. Genialne, świetnie zagrane, nietuzinkowe, bije wszystko na głowę!

A oprócz tego, korzystając z dodatkowych wolnych dni podczas choroby, obejrzałam sobie Senior Year z Rebel Wilson — dla mnie był okej, nie czułam tego niesmaku jak 99% oglądających. Może dlatego, że pamiętam te wszystkie filmy o nastolatkach, na których ten obraz bazował? Powtórzyłam sobie też (z jakiegoś dziwnego powodu) Dream Girls. A to nawet nie jest mój pick me up movie. I jeszcze Badhaai Do — indyjski film o małżeństwie lesbijki i geja. I ja wiem, że to brzmi dziwnie i trochę koślawo, ale byłam pod wrażeniem podejścia do tematu i przekazu filmu. Miło zaskoczyło mnie zakończenie i myślę, że warto sobie obejrzeć, bo było to całkiem przyjemne kino.

Seriale w maju to jakimś dziwnym trafem głównie końcówki. Obejrzałam ostatni odcinek Moon Knight i o WOW, to było takie dobre! Cały serial był świetny i na popbookownik.pl na dniahc pojawi się moja recenzja (link na 200% na twitterze). Skończyliśmy też z Mężem Ozark, którego zakończenie było niespodziewane i bardziej słodko-gorzkie niż słodkie, ale prawdopodobne i takie on point. Skończyła się też pierwsza połowa sezonu Better Call Saul i co to był za cliffhanger!

Z takich kawałków, zaczęłam oglądać szwedzki serial Clark — zabawny i czasami absurdalny, aż się nie chce wierzyć, że powstał na faktach i opowiada o prawdziwej postaci. Myślę, że będę kontynuować, jak zabraknie czegoś “do kotleta”.

W maju obejrzałam też całe rzeczy, bo przecież nie tylko skończę i poczytam. Z serii dziwacznych produkcji Netflixa wpadło The Pentaverate, który dla platformy stworzył Mike Myers. Mam mieszane uczucia, bo to ten dziwny humor, który niekoniecznie przypadnie każdemu do gustu. Na pewno jest to coś oryginalnego, w stylu Myersa. I sezony kontynuacje. Love Death + Robots sezon 3 (albo część 3) — dużo lepsze niż dwójka, odcinki pesymistyczne i mroczne (nie licząc szczurzego), ale bardzo wciągające i świetnie zrealizowane. A na koniec miesiąca, jak wszyscy, Stranger Things sezon 4. I był niedzielny bing watch, co już dawno mi się nie zdarzyło. I czy ja muszę tutaj pisać jakieś zachwyty? Zachwyty są wszędzie, więc sobie odpuszczę.

Blok dziennikarski — popbookonik.pl

Krótko, z dziennikarskiego obowiązku. W maju, na portalu pojawiły się moje trzy teksty:

Blok czerwcowy — plany

Co na blogu? W najbliższym czasie podsumowanie Asian Redathon 2022 i mam nadzieję utrzymać tempo jednego tekstu na tydzień. W planie pogadanka o nowym Kindle z perspektywy niedzielnego użytkownika. Chciałabym też trochę pomarudzić o literaturze dla młodszych nastolatków i jej ekranizacjach. I jeszcze przyjrzeć się historii czytelniczych trackerów. Mam też ochotę na kolejny skok w głąb BookTube i Bookstagrama, o ile starczy mi mocy przerobowych. Są to dość luźne plany, bo próbuję dostosować życie do nowego systemu pracy i po dwóch tygodniach jest zdecydowanie ciężko.

Czerwiec ogłaszam też miesiącem doczytywania rzeczy, bo mi się ich nazbierało. Jestem też 5 książek w plecy, jeśli idzie o wyzwanie 52 na 2022 i mój ambitny plan to przeczytać pięć pozycji albo i więcej (jakoś się nie widzę, jeśli mam być szczera do bólu).

W planie jest i kino: Jurassic World Dominion.

I to by było na tyle w tym długim sprawozdaniu. Jak minął Twój maj? Co planujesz na czerwiec?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.