Podsumowanie: luty 2021

podsumowanie-feb-2021

Myślałam, że będę mogła pochwalić luty za moją zdwojoną energię twórczą, a oczywiście wyszło jak zwykle. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Męczę się prywatnie i zawodowo, nasz lockdown w UK nie pomaga nic a nic — walką z paskudnym samopoczuciem było czytanie i oglądanie k-dram.

Blogowego planu trzymałam się krótko — przegrałam ze sobą w połowie miesiąca. Udało mi się jednak opowiedzieć jak King opowiada o pisaniu, wspomnieć o dwóch klubach książki: FKK (przy okazji trochę marudząc o innych sprawach) oraz tym od Wydawnictwa Pauza. I odkryłam, że wcale nie chcę mi się pisać o kolejnych filmach Ghibli (dlatego nadal ich nie ma, bo czekam na lepszy moment). Zmęczyło mnie też tempo, które sobie narzuciłam z blogiem — dwa teksty tygodniowo to zdecydowanie za dużo — i chyba długo do niego nie wrócę.

Ale do planów na kolejne miesiące przejdę tradycyjnie na koniec wpisu.

Co kupiłam w lutym

Trochę przewrotnie zacznę w tym miesiącu od spowiedzi zakupoholika. Byłam nawet całkiem grzeczna. Kupiłam dwa magazyny, cztery ebooki i trzy książki papierowe, a dodatkowo załapałam się na kilka darowych. Poniższa lista jest chronologiczna, bo czemu nie?

  • Shelby Mahurin: Blood and Honey
  • Pismo. Magazyn opinii numer 2/2021
  • Emily R. King: Wings of Fury — pobrane w ramach first reads amazon prime;
  • antologia Świętologia — darmowy zbiór opowiadań Wydawnictwa IX
  • Daniel Keyes: Flowers for Algernon
  • Książki. Magazyn do czytania numer 1/2021
  • Naomi Novik: A Deadly Education
  • Betty Friedan: Mistyka kobiecości
  • Aleksander Gieysztor: Mitologia Słowian
  • Jodi Picoult: Księga dwóch dróg — tutaj małe wyjaśnienie, bo powieść została mi przesłana przez księgarnię przez pomyłkę, więc jest dziwnym gratisem w tym zestawieniu.
  • Brandon Sanderson: The Final Empire (w Polsce jako Z mgły zrodzony)
  • Mlem! numer 8(0) luty 2021 — któremu matronuję, napisałam do numeru recenzję Ponyo, a sam zin jest dostępny za darmo TUTAJ
  • (Lao Tzu napisała na nowo) Ursula K. Le Guin: Księga Drogi i Dobra
  • James S. A. Corey: Lewiathan Wakes

Co przeczytałam w lutym

Kilka osiągnięć czytelniczych. Udało mi się przeczytać aż 8 pozycji, co jest na mnie bardzo dużo — mój licznik wygląda w tej chwili imponująco, 17/52 książki. I wiem, że ta liczba nabija się prostymi romansami, które wypożyczam z kindle unlimited, ale nadal czytam. Jest to dla mnie pisarski research, plus uczę się też konstrukcji zdań i akapitów po angielsku w różnych gatunkach (to też research!).

Dodatkowo udało mi się ruszyć z listą 50 książek. Nie jakoś spektakularnie, ale pozwoliłam sobie na wylosowanie kolejnych trzech tytułów, o czym opowiem w planach. I niestety nie nadrobiłam magazynów, które sobie obiecałam — jest odwrotnie, bo przecież kupiłam kolejne. Ale już bez przedłużania, oto co przeczytałam w lutym 2021.

Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika — Stephen King
Odsyłam do wpisu na blogu, bo już o tej pozycji pisałam i nie chcę się powtarzać.

Blood & Honey — Shelby Mahurin
Druga odsłona trylogii “Gołąb i Wąż”, która mi się podobała jako jednej z nielicznych osób. Czytało mi się bardzo przyjemnie, nie czułam jednak takiego zachwytu jak przy pierwszym tomie. Lou i Reid to jednak dzieciaki i chyba w tym tomie ich dziwna miłość wydała się bardziej szczenięca. Stawki były duże, i mimo wszystko Louise jako osiemnastolatka wydawała się trochę za bardzo ogarnięta życiowo. Nadal twierdzę, że ta seria lepiej wypadłaby z nieco starszymi bohaterami i dodaniem trochę pieprzu do romansu.

Claiming Bailey; Claiming Felicity — Susan Stoker
Kolejne dwa tomy serii militarnych romansów Ace Security. I co ja mogę tutaj napisać? Seks, gangi i prześladowcy oraz wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Nie jest to wyżyna powieściowa, lata trochę (nazwanych bardziej dosadnie) penisów — nic czego się nie spodziewałam po autorce.

The Money Man — Nancy Harkness
Dalej w krainie romansu, ale tym razem trochę biurowego/korporacyjnego szaleństwa. Jest sporo seksu i napięcia, ale jest też całkiem niezła fabuła kryminalna — przestępstwo korporacyjne, kradzież pieniędzy i niebezpieczni rosyjscy hakerzy. Jest szansa, że sięgnę po drugi tom, bo ta powieść dała mi nieco inne spojrzenie na romans jako gatunek/podgatunek.

My Sister, the Serial Killer — Oyinkan Braithwaite
Tę powieść wybraliśmy do czytania na FKK, ale słyszałam o niej już od dawna. Jest to opowieść o relacji dwóch sióstr: młodszej i niezwykle urodziwej Ayooli, która ma to nieszczęście, że zabija swoich chłopaków, oraz starszej Korede, narratorki historii, pielęgniarki w szpitalu, która pomaga pozbyć się ciał mężczyzn. Dość intrygująca historia, ale opowiedziana oczami tylko jednej osoby. I chociaż nie daje to zbyt wnikliwego obrazu Ayooli — nie znamy jej uczuć i przemyśleń, to czytelnik może się domyślać poprzez strzępy przeszłości, jakie serwuje Korede. Z początku nie potrafiłam się wciągnąć w powieść, ale jak już złapałam jej rytm, to siedziałam do później nocy zanim nie odłożyłam czytnika.

Ta druga — Therese Bohman
Kolejna książka klubowa, tym razem z Wydawnictwa Pauza. Opowiada o „tej drugiej”, młodej dziewczynie, która pragnie zostać kochanką starszego żonatego mężczyzny. Jak dla mnie to tylko powierzchniowa warstwa fabularna, której zadaniem jest pokazanie pewnych mechanizmów łamania przyjętych norm społecznych. Tutaj też nie potrafiłam się do końca wgryźć w powieść, dopiero w połowie poczułam, jak bardzo interesująca jest to historia.

The Blood of Dragons — Victoria Mercier
Nie. Nie, nie, nie i nie. W ramach researchu wzięłam się za coś, co ładnie się nazywa „reverse harem dark academia romance”. To bardzo bolało, fabuła nie miała za grosz logiki i ja nie wiem, czemu ja sobie to zrobiłam. I nawet nie chcę tego komentować bardziej.

Co obejrzałam w lutym

Wydaje mi się, że tym razem, było tego nieco mniej. Ale też wróciłam trochę do grania w Final Fantasy XIV, więc dzieliłam mój czas między więcej zajęć. Wróciłam też do koreańskich dram, więc mój czas na oglądanie solo i oglądanie z Mężem się nieco podzielił. Ale też się z tego cieszę, bo to dla mnie większa różnorodność.

Filmy

  • Hotel Artemis (2018) — myślałam, że to będzie o tym hotelu z John Wicka, ale się pomyliłam. Jest Jodie Foster i Jeff Goldblum, da się obejrzeć, ale jakoś nie porwało;
  • Greenland (2020) — ciekawy film katastroficzny z Gerardem Butlerem. Jest dobra akcja, są prawdopodobne zdarzenia, polecam;
  • To All the Boys: Always and Forever (2021) — zwieńczenie serii filmów na podstawie powieści Jenny Han. Obejrzałam bardziej z sentymentu, nadal twierdze, ze pierwsza część najlepsza;
  • The White Tiger (2021) — świetna ekranizacja powieści Aravinda Adiga. Wprawdzie nie czytałam, ale film był piękny i mam nadzieję sięgnąć po książkę w niedalekiej przyszości;
  • The Meg (2018) — jedna z filmowych zachcianek Męża. Trochę śmieszne i jest Rainn Wilson, który dla mnie zawsze już bedzie Dwightem;
  • The Ratatouille (2007) — kolejny wybór Męża, po tym jak się dowiedział, że nie widziałam. No to już widziałam. Filmy o gotowaniu są najlepsze;
  • Tag (2018) — obejrzeliśmy bo był Ed Helms i wyglądało to na dobra komedię, która się okazało.

Seriale

  • The Office (wersja amerykańska) sezony 6-9 — pozostał tylko smutek po tak dobrym serialu. I niestety te sezony bez Steve’a Carella już nie były tak dobre. Szukamy czegoś równie absurdalnie śmiesznego;
  • Fargo ssezon 4 — w końcu nadrobiony i o łał! I powstaje pytanie: czy będzie kolejny sezon?;
  • WandaVision odcinki 5-8 — mimo wszystko dałam się wciągnąć w ten serial. Okazuje się też, że podobają mi się te elementy, które inni krytykują;
  • Kim’s Convienience sezon 1 i początek sezonu 2 — to taki mój serial do składania prania i innych niechcianych czynności domowych, bo oglądam jak mi się przypomni;
  • seriale rozpoczęte: Snowpiercer sezon 2, American Gods sezon 3; Parks and Recreation sezon 1 (tutaj ponoć ciekawie się robi w drugim sezonie i wahamy się ciągle z Mężem, czy chcemy w to brnąć).

K-dramy

Jeszcze pod koniec 2020 roku wróciłam trochę do oglądania dram. W lutym obejrzałam w całości Flower of Evil (dostępne na viki.com) z Lee Joon Gi, której recenzja powinna pojawić się jeszcze w tym miesiącu (oczywiście na portalu Popbookownik.pl). Zaczęłam też dwa inne tytuły: Hello, Me! (aktualnie na ekranach w Korei i Netflixie w UK) oraz The Uncanny Counter (dostępne już w całości na Netflix).

Mam też dwie dramy w planie na najbliższy czas: Vincenzo, które już leci na Netflix (po 2 odcinki tygodniowo), ale mam za mało czasu, więc pewnie poczekam, aż kilka odcinków się skumuluje; The Devil Punisher to z kolei drama z Taiwanu, również dostępna na Netflix, z ciekawym opisem ale słabymi recenzjami, więc tutaj się nieco waham.

Plany na marzec

Mam taki plan, że rzucę wszystko i będę cały miesiąc pisać moją powieść. Albo chociaż zrobię jakiś sensowny plan i zajmę się nią w kwietniu, bo przecież Camp NaNoWriMo. Nie wiem jak to wyjdzie. Miałam pisać opowiadanie na Rzecz niepospolitą, ale prócz motywu z mego rodzinnego miasta, nie mam nawet odrobiny wymyślonej fabuły — jak mnie coś nie walnie z olśnieniem, to pewnie mi się nie uda…

Chcę się też skupić na poszukiwaniu pracy, bo świat taki niepewny… I na planowaniu posiłków i pilnowaniu budżetu jedzeniowego, i innych zadaniach dobrej Żony. A tak na poważnie, próbuję bardziej świadomie prowadzić żywienie w moim małym domu, skoro to ja głównie się tym zajmuję z racji siedzenia w domu. Więc mam rozpiskę obiadów, listę zakupów stworzoną pod konkretne posiłki i testowo w marcu będę liczyła ile wydaję na jedzenie. Bo idzie wiosna, trzeba o siebie lepiej zadbać.

O dziwo, na marzec mam też plan filmowo-serialowy. Wspomniałam o dramach, ale one są tak przy okazji, w wolnej chwili, najczęściej w łóżku jak nie chce mi się czytać. Po pierwsze, w tym tygodniu na prime video pojawi się Coming 2 America, więc oglądam i postaram się zrecenzować (jeśli tak, to na Popbookownik.pl). W marcu na Disney+ ma się pojawić serial The Mighty Ducks: Game Changers, zatem przyda mi się małe odświeżenie całej trylogii oryginalnego filmu. Chciałabym sobie też odświeżyć wszystkie trzy części The Karate Kid, bo nadal jestem podjarana po Cobra Kai. Jest to łącznie sześć filmów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, które są wspomnieniem dzieciństwa — mam co do nich pewne plany i spróbuję je zrealizować jeszcze w marcu (o ile w ogóle).

A serialowo to pewnie His Dark Materials sezon 2. Reszta zależy od konsultacji z Mężem, bo musi się podobać nam obojgu.

I teraz książki i ebooki. Znów sobie nie obiecuję, że nie będę kupować za wiele (czy jakoś tak). A wraz z końcówką lutego mój plan czytelniczy się nieco zmienił. Bo ja już jakiś czas temu wylosowałam sobie nowe tytuły z magicznego pudełeczka (szło mi dobrze z tymi 50 książkami, więc uznałam, że mogę), ale ponieważ musiałam to przetasować, zrezygnowała z ich czytania w marcu. Dla ciekawych, wylosowałam: Szklany klosz — Sylvia Plath; Pięć razy o przekładzie — Małgorzata Łukasiewicz; Jonathan Strange & Mr Norrell — Susanna Clarke. Jeśli coś mi się uda dorzucić do mojej listy na marzec, to super, jeśli nie, to wszystkie nieprzeczytane tytuły wracają do pudełeczka z szansa na kolejne losowanie.

A moja lista planowanych książek wygląda tak:

  • Marcin Mortka: Nie ma tego złego — pierwszy ebook recenzencki dla Popbookownik.pl;
  • Susan Stoker: Trusting Taylor — bo dziś wyszedł najnowszy romans autorki i ja muszę;
  • Leigh Bardugo: Six of Crows — serial Shadow and Bone zbliża się wielkimi krokami, to nadrabiam;
  • Daniel Keyes: Flowers for Algernon — marcowy tytuł w moim Fikcyjnym Klubie Książkowym;
  • Ottessa Moshfegh: Mój rok relaksu i odpoczynku — marcowy tytuł w klubie Pauzy, ale tu nie jestem pewna czy aż tak chce czytać (bo czuje się w tym klubie zbyt mała jako czytelnik i analizator).

Jak przetrwam ten miesiąc, to będzie już z górki!

I na koniec takie ogłoszenie. Strasznie się męczę ostatnio pisząc tego bloga i potrzebuję chociaż miesiąca odpoczynku i relaksu. Postanowiłam więc odpuścić sobie mój cały misterny plan na marzec — spróbuję publikować cos raz w tygodniu, ale może być mnie nawet mniej. Jestem pewna dwóch, może trzech, tekstów na blogu. Ale czuje się tak bardzo wyzuta z energii po styczniu i lutym, że zwyczajnie potrzebuję zwolnić i nacieszyć się budzącą wiosną w moim Mieście Fabryk i Magazynów.


2 komentarze do “Podsumowanie: luty 2021”

  1. „reverse harem dark academia romance” – Przepraszam, ale… co? XD

    Co do „Parks & Rec” to ten pierwszy sezon był mocno pilotażowy, zebrali po nim dużo uwag i w drugim stopniowo zmieniali formułę na znacznie lepszą. Widać zmiany w charakterach i zachowaniu bohaterów, pewne fakty na temat świata przedstawionego też się zmieniają. Generalnie od połowy drugiego sezonu plus trzeci są najlepsze. W drugim są też moje ulubione odcinki jak „The camel” albo „Telethon”. 😀

    1. W zasadzie to chyba „reverse harem romance”, ale jest tez niby mrocznie i jest szkoła, a to już wtedy chyba idzie pod „dark academia”… weź mnie nie pytaj XD

      I dobrze wiedzieć co do „P&R” 🙂 Może się dalej skusimy jednak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *