podsumowanie-lipiec-2021

Yes, I did it again.

I wcale nie jestem z siebie dumna, ale życie. Więc na początek, dlaczego nic nie było na blogu? Bo nic nie przeczytałam, prawie nie oglądałam rzeczy (chociaż tutaj druga połowa miesiąca zdecydowanie była lepsza!) i nie miałam za bardzo o czym pisać. Mój życiowy post o tym jak mi jest i co się zmieniło też jakoś nie potrafi się sam napisać — mam z nim problem, bo jednego dnia mi się chce, a innego myślę sobie, że to bez sensu… Może sierpień będzie łaskawszy.

Książki, ebooki i kluby

Jak już wspomniałam we wstępie, nie udało mi się nic przeczytać w ubiegłym miesiącu. Nawet mojej lektury na FKK. Nie miałam energii na nic, więc czytanie było na końcu mojej listy zajęć. Próbowałam doczytać Hurt/Comfort Weroniki łodygi, ale nie posunęłam się za daleko. Potem przerzuciłam się na The Bastard from Istanbul, który był właśnie lekturą lipca, i też poległam bardzo. Planuję w sierpniu doczytać obie, ale o planach niżej.

Wydaje mi się, że nie kupiłam też dużo, za to nie uzupełniałam przez długi czas mojego spisu i nagle pojawiło się w nim masę nowych książek. Lipiec to: 2 książki papierowe, 2 polskie ebooki i 4 angielskie ebooki na kindle. Zapomniałam nawet pobrać darmowego tytułu od amazona, ale nie było na liście nic ciekawego.

Koniec końców kupiłam:

  • Brandon Sanderson — Rytm wojny II
  • Aneta Jadowska — Denat wieczorową porą
  • Marta Kisiel — Nomen omen
  • Milena Wójtowicz — Post Scriptum
  • S.A. Chakraborty — The Empire of Gold
  • John Gwynne — Malice
  • Joanna Maciejewska — Scars of Stone
  • Elif Shafak – The Bastard of Istanbul (bo moje wydanie kieszonkowe z boxa czytało się tragicznie źle).

Moje plany czytelnicze to głównie skończenie tych rozgrzebanych rzeczy na mojej liście na goodreads, a jest tam aż siedem pozycji. Na pewno chcę skończyć wspomniane już książki klubowe, bo to wstyd, żeby założycielka tak się opuściła. W sierpniu z kolei czytamy Dywan z wkładką Marty Kisiel. Jestem dobrej myśli, bo mam na koniec miesiąca trochę urlopu, więc zakładam, że znajdę czas na czytanie ogólnie.

Filmy i seriale

Tutaj było nieco lepiej, głównie w drugiej połowie miesiąca. Co pozwala mi sądzić, że bardzo wolno wracam na jakieś popkulturowe tory i pochłanianie treści.

W lipcu o dziwo wpadło troszkę seriali, bo jak się okazało obejrzałam wraz z Mężem brytyjskie The Misfits, które ma aż 5 sezonów — daliśmy radę wszystkie. Do tego doszedł 2 sezon animacji Bestars oraz dość głośny Masters of the Universe: Revelation (zdecydowanie zbyt krótki!). Ja sama pochłonęłam 2 sezon Never Have I Ever. A na koniec coś mniej oczywistego — sporadycznie oglądałam znów Kim’s Convenience, dołączył się do mnie Mąż i za nami jest 2 sezon, a nawet siedzimy już w kolejnym.

Z filmami to była już inna historia, bo seanse jednak przypadają głównie w weekend. I chociaż ich ilość może sugerować dość regularne oglądanie, to zdarzało nam się obejrzeć cztery filmy w dwa dni czy jakoś tak. Kolejność w miarę chronologiczna.

  • The Tomorrow War (2021)
  • The Fast and the Furious: Tokyo Drift (2006)
  • Avengers: Infinity War (2018)
  • Avengers: Endgame (2019)
  • Midsommar (2019)
  • Hereditary (2018)
  • Where the Wild Things Are (2009)
  • Akira (1988)
  • Shadow in the Clouds (2020)

Jeśli idzie o jakość tych filmów, to było różnie. Na wyróżnienie zasługują filmy studia A24, o których chciałabym napisać nieco więcej po kolejnych seansach, które mam w planie.

Gry i inne zabawki

Lipiec upłynął mi pod znakiem grania w gry. Zaczęłam swoją przygodę w Monster Hunter Stories 2 — szukanie jajek w sianie i takie tam. Gra wygląda obiecująco i koniecznie muszę do niej wrócić (i skończyć!). Tymczasem pod koniec miesiąca odnowiłam mój romans z Final Fantasy XIV. Kupiłam też nowy dodatek, który wychodzi w listopadzie — niczego nie żałuję.

Pisanie i plany na przyszłość

Przyznam się, że nie napisałam nawet słowa, mimo że lipiec to kolejny Camp NaNoWriMo. Nie miałam sił ani odwagi chwycić za klawiaturę. Ale w mojej głowie co chwila pojawia się myśl, że trzeba w końcu przestać się lenić. Znajomi selfpublisherzy wypuszczają swoje teksty, a ja znów lamentuję, że mi nie idzie. Wprawdzie czasu ostatnio bardzo mało, ale może to właśnie sierpień i planowany urlop w Polsce, doładują mnie twórczo i pozytywnie?

I to by było na tyle w tej edycji podsumowania. Jak widać u góry jest też zupełnie nowa grafika, bo próbuję nadać pewnej lekkości blogowi i zainspirować się do kolejnych tekstów. Kto wie, może się rozpiszę i od razu z rozpędu machnę jedną powieść?


1 komentarz do “Podsumowanie: lipiec 2021”

  1. Lipiec to jakiś zły miesiąc, ja też nic nie przeczytałam.

    Jak ja kocham The Misfits!!! Jeden z moich ulubionych seriali, ale tylko te 2 czy 3 sezony – jak zaczęli się zmieniać bohaterowie to nie było już tak fajnie, 5 sezonu to chyba nawet w ogóle nie widziałam… bardzo długo słuchałam playlisty muzycznej z tego serialu, dobre kawałki. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *