Podsumowanie: grudzień 2021

To już ostatnie podsumowanie miesiąca roku 2021. Kiedy to zleciało? Ja nie wiem, ale nawet się z tego faktu cieszę. Jaki był grudzień 2021? Zdecydowanie bardziej spokojny, jakiś taki lepszy (chociaż miał wpadki zawodowe) i skupiony na graniu w grę. Można powiedzieć, że mimo wszystko pozytywnie zakończyłam ten rok.

Co przeczytałam?

Niby dużo, niby mało… W sumie sama nie wiem. Przycisnęłam końcówkę miesiąca, żeby skończyć większość rozgrzebanych rzeczy (została mi jedna na styczeń).

  • Andrea Lundgren, Fauna północy — grudniowa lektura w ramach FKK. To było dziwne, niewygodne, nieszczególnie ciekawe, z każdym kolejnym opowiadaniem miałam większe WTF? i ogólnie chcę zapomnieć, że czytałam.
  • antologia Nawia. Szamanki, szeptuchy, demony — recenzja wkrótce na popbookownik.pl
  • Maria Zdybska Pani Siedmiu Bram — recenzja wkrótce na popbookownik.pl
  • Aneta Jadowska Ropuszki — w końcu, po wielu miesiącach, skończyłam cegiełkę. Jak zawsze czytało się świetnie, bo Jadowska ma ten luźny styl, który ja bardzo lubię.

Można mnie śledzić też na goodreads.

Co kupiłam?

Miałam nie szaleć, ale jednak nie wyszło tak do końca. Bo promocje na Kindle Store są czasami takie, że wstyd nie brać.

  • Frank Herbert Dune tomy 1-6;
  • Ava Reid The Wolf and the Woodsman;
  • Jacqueline Carey Kushiel’s Justice (i jak się okazuje, pomyliłam serię i zamiast 2 tomu z 1, kupiłam 2 tom z 2);
  • John Gwynne Ruin;
  • Xiran Jay Zhao Iron Widow;
  • Garth Nix Terciel & Elinor;
  • Ali Smith Winter;
  • Yoko Ogawa The Housekeeper and the Professor.

Co obejrzałam?

Jak zawsze jest sporo. Dodatkowo trafiło się kilka dni wolnego na święta i ogólnie, wbrew pozorom i graniu, było dobrze w tym miesiącu. Seriale i mini-serie:

  • True story
  • La casa de papel, sezon 5B
  • Rojst ’97 — w tym roku widziałam oba sezonu i jestem zachwycona
  • The Witcher, sezon 2 — porażka. Ja bym chciała, żeby skasowali i oddali nam Cowboy Bebop live-action
  • The Salisbury Poisonings — trzyodcinkowa mini-seria o zatruciu Noviczokiem w pewnym angielskim miasteczku, oparte na faktach.

Filmów nie było jakoś bardzo dużo, ale aż 2 razy byłam w kinie. Do tego kilka nowości na Netflix i całość wygląda nie najgorzej:

  • A Quite Place Part II (2020), reż. John Krasinski
  • Spider-Man: No Way Home (2021), reż. Jon Watts — pierwszy wypad kinowy
  • Venom: Let There Be Carnage (2021), reż. Andy Serkis — nie rozumiem jak to powstało, dlaczego, kto dał zielone światło i czemu w ogóle ludzie w tym zagrali… Tom, ty już lepiej tylko wyglądaj i nie pisz scenariuszy
  • Wrath of Man (2021), reż. Guy Ritchie
  • The Matrix Resurrections (2021), reż. Lana Wachowski — drugi wypad do kina
  • Klaus (2019), reż. Sergio Pablos — czemu ja to dopiero teraz obejrzałam?
  • The Unforgivable (2021), reż. Nora Fingscheidt
  • The Last Duel (2021), reż. Ridley Scott
  • Don’t Look Up (2021), reż. Adam McKay — łączę się w zachwycie z tymi co im się podobało
  • No Time to Die (2021), reż. Cary Joji Fukunaga — nie jestem jakaś super fanką Bonda, oglądam bo Mąż chce (a ja się nudzę). Trochę nie rozumiem fenomenu po latach, jakoś do mnie nie przemawiają już…
  • Cry Macho (2021), reż. Clint Eastwood

Filmy mniej lub bardziej regularnie zapisuje na letterboxd.

W co grałam?

Bardzo dużo grałam w Final Fantasy XIV: Endwalker. Premiera dodatku do mojego ulubionego MMO przypadła na 7 grudnia. Ja mogłam się cieszyć early access już od 3 grudnia, bo zwyczajnie jak zawsze kupiłam sobie grę w pre-orderze.

FFXIV tak bardzo zyskało na popularności, że kolejki do zalogowania się w godzinach szczytu osiągały po kilka tysięcy graczy, co zajmowało kilka godzin na zalogowanie się. Efekt tego był taki, że w pierwszy weekend logowałam się o 8 rano i spędzałam w grze po 12-16 godzin — jestem hardcorem. Główna linia fabularna jak zwykle świetna, chociaż tym razem trafiło się kilka dłużyzn. W FFXIV, mimo że to gra online, gra się jak w dobre jRPG i integracje z innymi graczami nie są koniecznością, żeby cieszyć się świetną historią. Koniec końców Yoshi P i spółka wykonali kawał dobrej roboty, a ja czekam na kolejne patche, żeby móc dalej być wcielać się w Wojownika Światła i/lub Wojownika Mroku.

Plany na styczeń

Nie umiem w TBR i nie miałam zamiaru planować jakoś bardzo skrupulatnie w tym roku, ale zupełnie przypadkiem (bo FKK i Le Guin i inne) stworzyła mi się mała lista do przeczytania:

  • Dary Ursula K. Le Guin, w tomie Wracać wciąż do domu;
  • Mexican Gothic Silvia Moreno-Garcia, w ramach klubowej książki stycznia
  • antologia Sztuka przegrywania od Sekcja Literacka „Logrus” Śląskiego Klubu Fantastyki
  • Jednym tchem Joanna Krystyna Radosz

A co oglądam? Nadrabiam serial Ozark przed nowym sezonem, no i już jest Cobra Kai sezon 4.

Plany blogowe

Za kila dni na blogu pojawi się Wielkie Podsumowanie Roku 2021, a tam dużo więcej o rzeczach które robiłam. Więcej o ogólnych planach było w poprzednim poście.

A jak wypadł Wasz grudzień?


1 komentarz do “Podsumowanie: grudzień 2021”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *