Przejdź do treści

Czytelnicze podsumowanie 2022 roku

A oto i podsumowanie 2022 roku. Głównie czytelnicze (jak tytuł wskazuje, ponieważ “powody”). W końcu rozliczę się z wyzwań i planów jakie miałam w minionym roku — pisałam o nich na blogu w wielkich planach na 2022 oraz w wyzwaniach czytelniczych.

Po pierwsze. Nie przeczytałam tych 60 książek, nie przeczytałam nawet 52. Ale porównując ilość przeczytanych stron z rokiem poprzednim, wychodzi mi to i tak na plus. Po drugie. Nie skończyłam tych zaczętych serii. Pojawiają się one za to w moich planach już na styczeń, więc jest nadzieja! Po trzecie. Z wymienionych tytułów przeczytałam jedynie Trylogię szamańską Anety Jadowskiej, co jest trochę smutne.

Czy był to dobry rok czytelniczo? W zasadzie tak. Patrząc na to ile pracowałam (połowę 2021 przesiedziałam w domu i miałam więcej wolnego czasu), na co “wydawałam” mój wolny czas, to uważam, że poszło mi świetnie. A na dowód mam garść statystyk!

W 2022 roku przeczytałam jedynie 45 tytułów — piszę “jedynie” bo w poprzednim udało mi się bardzo rekordowo aż 54. Różnica jest spora, ale okazało się, że i tak wypadamy w tym roku lepiej. Policzyłam ilość przeczytanych stron i w 2022 wyszło mi ich łącznie 15,430 (gdzie rok wcześniej jedynie 14,383). Najdłuższa książka miała 676 stron i było to The Final Empire (w Polsce znane jako Z mgły zrodzony) Brandona Sandersona. Najkrótszym tekstem wydanym samodzielnie była Galatea Madeline Miller licząca zaledwie 32 strony. Efekt końcowy to średnia 343 stron na tytuł, a to już jest całkiem przyzwoita powieść.

Co do ilości tytułów na miesiąc bywało różnie — np. w marcu nie udało mi się przeczytać nowej jednej pozycji, ale grałam intensywnie w Lost Ark (czego dowodem jest tekst na popbookownik.pl). Poniższa grafika przedstawia rozłożenie procentowe w przeczytanych książkach. Styczeń tradycyjnie najwięcej, bo wtedy mam nową czytelniczą energię — 8 książek i 2619 stron. Najmniej przeczytałam w październiku (nie licząc oczywiście marca!) bo tylko 1 powieść i liczyła ona 224 strony.

Jeśli chodzi o nośniki, to byłam raczej wierna mojemu nowemu kindle, gdyż przeczytałam aż 34 ebooki, tylko 9 książek w formie papierowej, a także odsłuchałam 2 audiobooki. W tym roku przeważały książki wydane po angielsku, bo tych przeczytałam aż 29, natomiast pozycji po polsku było ledwie 16. Nie jest to nic zaskakującego — kupowanie ebooków na kindle jest dla mnie najłatwiejsza formą pozyskiwania nowych tytułów i najczęściej najtańszą (liczne promocje nie pomagają w walce z nałogiem kupowania!).

Ogólnie jestem z siebie zadowolona.

Fikcyjny Klub Książkowy

W tym roku w ramach klubu przeczytałam 10 z 11 pozycji. Nie udało mi się zabrać za Płomień Magdaleny Salik. Chociaż sama powieść zbiera nagrody i wyróżnienia, jest mocno chwalona, to nie przypadła ona do gustu członkom FKK. Słyszałam też kilka niepochlebnych opinii i to nadal powstrzymuje mnie przed przeczytaniem. Ale może w 2023 się przełamię i nadrobię zaległy tytuł.

Muszę dodać, że lektury FKK pozytywnie wpłynęły na ilość przeczytanych przeze mnie stron, bo nieco zboczyliśmy z obranego kursu “do 300 stron”. Najkrótszym tytułem był koreański Almond (221 stron), najdłuższym Córka lasu (w moim wydaniu 669 stron).

Mam nadzieje, że w roku 2023 będziemy rozsądniejsi z doborem lektur i będą one oscylowały wokół 300 stron.

End of the Year BOOK TAG

Pod koniec roku opublikowałam notkę, w której wyraziłam chęć doczytania jeszcze kilku tytułów. Udało mi się skończyć The Final Empire Brandona Sandersona i zapatruję się na kolejne książki tego autora. Również z sukcesem przeczytałam Hunting Grounds Patricii Briggs, jak i idąc za ciosem przeczytałam nieplanowane Fair Game (kolejną część cyklu). Z wyczekiwanych tytułów kupiłam i przeczytałam Cuda wianki Anety Jadowskiej. Bez większych problemów przeczytałam też dwie ostatnie książki FKK, czyli Obcego chłopca Alex Dahl oraz Daughter of the Forest Juliet Marillier. A już na sam koniec wcisnęłam trzy części The Singing Hills Cycle Nghi Vo, czyli The Empress of Salt and Fortune, When the Tiger Came Down the Mountain oraz Into the Riverlands. O całości chętnie opowiem na blogu, bo warto zainteresować się tymi historiami.

Biorąc pod uwagę fakt, że ja raczej nie trzymam się TBRów zbyt mocno, to to wyzwanie poszło mi całkiem nieźle.

Bonus: filmowo-serialowe podsumowanie roku 2022

W 2023 roku nie pobiłam filmowego rekordu. Według mojego konta na letterboxd obejrzałam 73 filmy (dla porównania w 2021 było ich 92, a w 2020 aż 111). Z tego tylko 7 razy poszłam do kina. Film roku to zdecydowanie Everything Everywhere All at Once; filmowe zaskoczenie to polski film Za duży na bajki; filmowe rozczarowanie to Thor: Love and Thunder.

Jeśli chodzi o seriale, przestałam je liczyć w okolicach września, więc nie mam dokładnych statystyk. W tym samym czasie założyłam konto na TV Time, bo myślałam, ze tak będzie mi łatwiej, ale nie spełnia ono do końca moich oczekiwań. Największym zaskoczeniem był dla mnie zdecydowanie serialowy Wywiad z wampirem, o czym pisałam aż dwa razy: w tekście o nowej fali popularności wampirów oraz w recenzji serialu. Świetnymi serialami w 2022 roku były też Vikings: Valhalla, House of the Dragon, zakończenie Better Call Saul, marvelowski Moon Knight, czy gwiezdnowojenny Andor.

Część tego co oglądam recenzuję dla portalu Popbookownik.pl, i wszystkie moje teksty można znaleźć tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.