Pisze powieść 2: nieistniejący bohaterowie

Prep-tober zdecydowanie mi nie idzie. To trochę wina tego, że siedzę sobie na urlopie i nie miałam jeszcze szans nad powieścią popracować, ale w myśl zasady, że wypowiedziane wątpliwości są mniej straszne, dziś kolejna porcja zwierzeń.

W zasadzie nie mam bohaterów mojej powieść, a czasu coraz mniej. Nie mam imion, nie mam zawodów, nie mam prawie nic co jest związane z postaciami, a jedynie mgliste jakieś takie pojęcie co ja bym chciała z nimi robić.

Jedyna postać, która jako tako posiada formę, powstała na bazie mojego szefa z pracy — bo zasłużył sobie, żeby spektakularnie zginąć. Robiłam już tak kilka razy i zazwyczaj Ci bohaterowie wypadali całkiem nieźle na tle fabuł, do których ich wplatałam. Jest to zawsze dobra opcja, bo czasami wystarczy jedna konkretna cecha człowieka, którego znamy, i przed oczami staje ktoś bardzo charakterystyczny.

A jednak moja nano-powieść nie przyciąga do siebie postaci. Przez co mam jeszcze większą dziurę i nie jestem w stanie stworzyć sobie nawet szczątkowego planu tekstu (a to chyba już ten czas, gdy powinnam go mieć?). Zaczynam myśleć, ze chyba potrzebuję pomocy ze stworzeniem kilku bohaterów, bo jak to tak ich nie mieć? Jak tu zabrać się za pisanie?

Główna bohaterka jakaś jest, siedzi we mgle z małymi szansami na szybkie wyjście z cienia. Bo nie mam jeszcze opracowanego systemu kapłaństwa, ani tym bardziej hierarchii sług poszczególnych bóstw. O samych bóstwach nie wspominam. tytułowa Czerwona Bogini, która jest w powieści chyba najważniejszym bóstwem, kojarzy mi się trochę z tą waleczną wersją indyjskiej Kali. Czeka mnie czytanie o niektórych bogach z rożnych religii i kultów, żeby skleić w jedną całość ten mój, niby całkiem fantastyczny.

Więc zanim zacznę rodzić swoich bohaterów, chyba muszę urodzić ich stwórców – całą wielka bandę bogów i mniejszych bóstw, bo na tej podstawie zostanie też zbudowana kraina. Próbuję myśleć o tym po angielsku(nadal tego nie robię i może się okazać, że jednak powieść będzie pisana po polsku), jest ciężko.

To chyba pierwszy projekt, który zaczynam od stworzenia świata, a nie od jakiejś zdecydowanej i pełnej woli walki bohaterki. Nie wiem czy brać to jako dobry omen na dalsza pracę, czy jednak bać się efektu takiego stanu rzeczy… Obawiam się, że nie zdążę przed NaNoWriMo i 1 listopada zacznę od kwiecistych opisów, zamiast sensownego tekstu. Panic mode on.

Tagi:

0 myśli na “Pisze powieść 2: nieistniejący bohaterowie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *