NaNoWriMo – tydzień drugi

Nie wiem jak to działa, ale to był najdziwniejszy tydzień pisania. Bo więcej nie pisałam, jak pisałam, dlatego będzie bardzo krótko. Ale po kolei.

W piątek nie napisałam ani słowa. Tak jakoś wyszło. Sprawy osobiste wjechały w życie mocno, i z tej dzikiej radości (bo to były dobre rzeczy) zapomniałam co to takiego to NaNoWriMo.  Sobota była raczej symboliczna, więc też nie mam się nad czym rozwodzić. Takie tam kilka słów, żeby nie zapomnieć o powieści.

Za to niedziela była całkiem udanym dnie, a w zasadzie wieczorem. Przekroczyłam nieco ponad tysiąc słów tego dnia, co może się wydawać ilością znikomą, ale jednak pchnęłam nieco ten mój twór. I doszło do zaskakujących odkryć. Pojawiły się 2 pierwsze dialogi, które chyba nie są zapisane aż tak poprawnie jak powinny być. Głowna bohaterka, której imię pasuje mi do niej coraz mniej, uznała, że będzie raczej złą i dumna kapłanką. Ma się to do mojej nieistniejącej fabuły tak, że teraz nie mam jej jeszcze bardziej i pewnie to wyjaśnia stan pisania powieści przez resztę tygodnia.

Kolejnym dniem, w którym udało mi się wycisnąć z siebie jakiekolwiek słowa była środa. I też raczej symbolicznie, żeby coś dodać. Co z perspektywy czasu jest dla mnie lekko żałosne i wolałabym się zapaść pod ziemię niż przyznawać.

Na swoją obronę mam jedynie fakt, że sporo się u mnie działo takiego nie związanego z pisaniem, więc byłam bardziej rozkojarzona i oderwana od innych rzeczy niż zwykle. Ale jak już wspomniałam, były to pozytywne rzeczy. Chwilowo mam też mniej godzin w pracy, więc jest szansa (jeśli jakimś cudem w weekend urodzę plan do tej powieści), że jeszcze coś z tego wyjdzie.

I jeszcze mój stan słów po 2 tygodniu: 4229. Jak sobie przypomnę, że w pierwszy weekend planowałam skończyć na 6 tysiącach, to wyskakują mi rumieńce na twarzy. Okazuje się, że pisanie nie jest takie łatwe jak bym tego chciała, szczególnie jak się człowiek/ziemniak decyduje na język angielski i znów nie ogarnia. Ale nadal jest to więcej niż przez resztę roku, bo lenistwo mocno…

ps. Rzuciłam okładką mego projektu, bo chyba się nigdzie nie chwaliłam.

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *