NaNoWriMo 2017 – podsumowanie

Ten tekst miał się pojawić 1 grudnia, ale mu nie wyszło. Mimo wszystko, to ten czas, by wyspowiadać się z grzechów NaNoWriMo.

Moje NaNoWriMo skończyłam na 12407 słowach, czyli niestety połowie tego, co zaplanowałam – bo przecież od początku mówiłam, że 50k to dla mnie nierealny wynik. Mam wrażenie, że listopad jest dla mnie miesiącem przeklętym i nic co zaplanuję w nim się nie udaje. Tym razem, moją przeszkadzajką była grypa i potem ciągnące się skutki niedoleczenia tejże.

Wstyd mi się przyznawać, ile dziennie pisałam, ale od połowy miesiąca to już było tylko walczenie o odznakę 30 dni. Moje słupki wyglądają, jakby się wcale nie ruszały w górę – po części to wina choroby, a po części mojego lenistwa i bycia ziemniakiem.

Jednak podsumować trzeba. W sumie podczas NaNo 2017 pisałam 6 tekstów, z czego skończyłam jeden krótki – o czym pisałam w 1/3 miesiąca.

Moim największym projektem miała być nowa wersja Śmierci Alfonsa, w której strasznie namieszałam, i dwa razy zmieniałam kierunek tekstu. Po czym uznałam, że odrzuciłam najlepsze fragmenty z pierwszej wersji, i teraz to nijak się nie trzyma kupy i jest zwyczajnie nudne i bez wyrazu. I wtedy zupełnie straciłam serce do opowiadania, które teraz będę sklejała z obu wersji i dopisywała brakujące fragmenty.

Całkiem nieźle wyglądają Dzieci Cienie, a przynajmniej ten fragment, który udało mi się napisać. Ma nieco ponad 1100 słów i jest poukładany – wiem, gdzie z tym zmierzam i bardzo nie chcę go popsuć, więc opowiadanie czeka na swój moment.

Tytułowa Niemagiczna zupełnie nie wyszła. Sam pomysł jest świetny, ale bohaterka nie umie się odnaleźć w żadnej rzeczywistości, więc musi jeszcze swoje odleżeć w mojej głowie. Przyznam się, że liczyłam tutaj na jakiś epicko-dramatyczny efekt, ale nie wyszło. Ingrid odmawiała współpracy i wepchnęła się na siłę do tekstu z trupem alfonsa, i mam dylemat: zostawić ją czy jednak wyciąć?

Napisałam za to około 4 tys. słów tekstu bez tytułu, w którym łączę różne motywy i postacie z mojej pisarskiej przeszłości. Osią tekstu jest bohaterka – Leila – która jest zaklinaczką. W tej opowieści, pisanej z pierwszej osoby, wyodrębniła mi się mała historia nazwana Zaklinaczka i Książę, która prawdopodobnie zostanie oddzielnym tekstem. Ma to też ciekawy potencjał na serię krótkich tekstów osadzonych w różnych światach i realiach, bo bohaterka daje mi takie możliwości. Bardzo staram się nie zrobić z niej Mary Sue.

Próbowałam też pisać dziwny romans fantasy, prawie jak jakiś harlequin, ale to akurat powinnam pominąć milczeniem.

I tak, napisałam niewiele – nadal jednak więcej niż zawsze i pobiłam mój NaNoRekord o 2 tys. słów. I wcale nie był to zmarnowany czas dla mnie. Udowodniłam sobie samej, że nadal mam w sobie ciekawe historie do opowiedzenia, tylko muszę być mniej leniwa. Mam mocne postanowienie pisania – tak mocne, że Mąż sprawił mi nową klawiaturę do pisania, żeby było mi wygodniej (na razie uczę się z niej korzystać nie waląc z przyzwyczajenia w klawisze). Przekonałam się, że chcę kopić Scrivenera, bo pisze się w nim zdecydowanie wygodniej, chociaż jeszcze nie odkryłam wszystkich jego możliwości.

Przypuszczam, że w grudniu za wiele nie podziałam, bo mam sporo zaległych tłumaczeń dram do zrobienia – a i tak udawało mi się je robić jako tako w listopadzie. Za to plan na styczeń obejmuje napisanie Śmierci Alfonsa i dopieszczenie skończonego Fortuneteller. Dalej w przyszłość wolę nie wybiegać.

Tagi:

4 myśli na “NaNoWriMo 2017 – podsumowanie”

  1. Klaudyna Maciąg

    U mnie wynik trochę słabszy. Przez pierwsze dni szło dobrze, ale w pewnym momencie, że podporządkowuję wszystko NaNo – nie spędzałam czasu z mężem, mniej pracowałam i ogólnie odstawiałam kichę na innych polach życia. W końcu stwierdziłam, że to nie jest tego warte, a że w listopadzie miałam naprawdę dużo roboty, dałam sobie spokój.

    Może za rok będzie lepiej 🙂

    Słyszałam sporo dobrego o Scrivenerze. Sama piszę w Celtx i też jest świetny, mogę szczerze polecić.

    1. NaNo jest ciężkie. Ja po powrocie z pracy nie miałam czasami w ogóle ochoty pisać – wstaje o 5, o 6 wychodzę, wracam koło 16 i o 21 powinnam być w łóżku. Czasu za mało na pisanie 😀

  2. Ja nigdy nie brałam udziału w NaNo. Jakbym się spięła, to może bym i wyprodukowała te 50 tysięcy w miesiąc (najbardziej produktywny miesiąc to ok 42 tysiące), ale coroczna praca w 365 Writing Club przypomina mi, że pisanie mniej, ale za to codziennie przynosi o wiele lepsze efekty. 🙂
    Mam nadzieję, że pokonasz lenistwo i będziesz pisać regularnie – albo może już piszesz, bo ja jak zwykle spóźniona z blogami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *