Moja dziwna fantastyczna lista

Pewnego dnia, wędrując po zakamarkach internetu, trafiłam na listę 51 fantastycznych serii książkowych. Postanowiłam ją zbadać i porównać z moimi czytelniczymi preferencjami, przy czym szybko okazało się, że lista ma już 4 lata. Od tego czasu pojawiły się nowe powieści, nowe serie i w pewien sposób poczułam, że jest to spis przestarzały. Więc zaczęłam poszukiwania takiej najbardziej skondensowanej listy klasycznych serii/powieści fantasy — magowie, wojownicy i te sprawy.

Znalazłam kilka. Trafiłam na całkiem aktualną listę 100 najlepszych serii fantasy, która sporą ilością tytułów kazała mi uznać się za czytelnika-ignoranta. Później też odkryłam, że reddit r/Fantasy prowadzi jakiś ranking i co roku publikuje aktualną listę najlepszych z najlepszych, którą sobie jednak odpuściłam (sporo pokrywa się z pierwszą listą, przynajmniej topka).

A jednak nadal było mi mało. Chciałam wiedzieć, co czytają ludzie z krwi i kości, i nie potrafiłam w tych listach doszukać się tego, co chciałam. Takiej super-listy tego, co w klasycznym fantasy powinnam nadrobić (tak wiem, wszyscy krzykną Władca pierścieni – może kiedyś).

Postanowiłam zapytać facebooka. A ponieważ nie chciałam czytać wciąż, że Tolkien, to nie zapytałam na największej polskiej grupie miłośników fantastyki. Wybrałam grupę, która do czytania podchodzi na luzie. I to też nie była do końca przemyślana decyzja, bo kilka drobnych czynników. Starałam się sprecyzować moje pytanie dość dokładnie, w końcu szukałam „klasycznego fantasy” — i zupełnie zapomniałam dodać tego sformułowania, chociaż nie wiem, czy by pomogło.

Po pierwsze, nie przewidziałam modnych nowych tytułów z pogranicza fantastyki i YA. Po drugie, nie pomyślałam, że to będą głównie tytuły dostępne po polsku (nie licząc kilku po francusku, które nic mi nie mówiły), w tym polska fantastyka, która mimo, że jest świetna, to o klasyczne fantasy zahacza raczej sporadycznie. Po trzecie, czytelnicy nadal miewają problem z odróżnieniem fantasy od science fiction i/lub nie rozumieją, że fantasy≠fantastyka (tak dla wyjaśnienia fantastyka=fantasy+science fiction+horror i inne hybrydy i podgatunki).

W efekcie dostałam listę około 120 tytułów (nie koniecznie serii, a czasami same nazwiska autorów, bo przeczytaj wszystko od X) i o dziwo niektóre miały po 5 czy 6 głosów. Spisałam wszystko i próbowałam odsiewać. Pozbyłam się wszystkiego co science fiction, urban i post-apokaliptyczne; wywaliłam polecanego Gaimana, bo jednak on przy klasycznym fantasy też nie stoi; pozbyłam się też pojedynczych tytułów, takich bez serii; skasowałam to, co już czytałam lub to, czego zupełnie nie znam, a potem jeszcze to, na co zupełnie nie mam ochoty. I zostałam z listą około 40-50 serii, która mnie nadal sobą przytłaczała.

Ale czy ja właściwie napisałam, dlaczego to zrobiłam? Otóż trafiłam na bardzo fajny kanał na YouTube, który prowadzi Daniel Greene. Chłopak opowiada dużo o własnie takim klasycznym fantasy, uwielbia Wiedźmina (nie znalazłam chyba nikogo, kto nie jest Polakiem i przeczytał Wiedźmina a nie tylko grał w gry) i Koło czasu Jordana. Daniel natchnął mnie, żeby w końcu nadrobić trochę klasycznych serii fantasy, gdzieś pomiędzy wszystkim innym (no i twierdzę, że jestem bardziej fantasy girl, a jednak czytam ich nie aż tak dużo). żeby to osiągnąć, potrzebowałam więcej głosów za pewnymi tytułami, nie tylko jeden z YT.

I oto jest tego efekt.

Nie wyszło tak jak chciałam, ale z tego co wydrapałam z wyżej wymienionych źródeł, powstały aż 2 listy rzeczy do nadrobienia. Skondensowałam obie listy do 10 pozycji, bo przecież nie potrzebuję kilometrowego TBR. Jednocześnie biorąc pod uwagę fakt, że są to serie fantasy, jest to projekt wieloletni, i mogę go nigdy nie zrealizować.

Lista numer 1: to, co już posiadam w całości lub w kawałku.

  • The Stormlight Archive / Archiwum burzowego światła — Brandon Sanderson — seria, którą mam w wydaniu polskim, zdobi sobie mój gzyms nad kominkiem i odstrasza grubością… Drogę królów już próbowałam, ale poległam na sposobie trzymania tomu;
  • Opowieści z meekhańskiego pogranicza — Robert M. Wegner — bo ponoć super dobre, bo mam wszystkie tomy w ebookach, bo była też nominacja do Zajdla;
  • Conan — Robert E. Howard — mam zbiorowe wydania opowiadań od BookRage, przeczytałam 1 tom, zostały mi jeszcze 2 i 3 do nadrobienia;
  • The Old Kingdom / Stare królestwo — Garth Nix — tutaj powinnam się pospieszyć, bo trylogię mam po angielsku na moim starym nooku i nie wiem jak długo czytnik pozwoli na korzystanie;
  • Cykl inkwizytorski — Jacek Piekara — mam wszystkie tomy na półce i zawsze był gdzieś w planie, więc uznałam, że dopiszę;
  • Kroniki rozdartego świata — Aleksandra Janusz — bo mam na półce 2 tomy, i chyba tutaj naciągam jeszcze bardziej to klasyczne fantasy, ale kto mi zabroni?;
  • The Merlin Quintet — Mary Stewart — nie doszukałam się polskiego wydania, kupiłam 1 tom trochę przypadkiem, trochę za namową;
  • The Kingkiller Chronicle / Kroniki królobójcy — Patrick Rothfuss — wymieniane jako jedno z najlepszych fantasy ostatnich lat, długo szukałam jakiegoś ebooka w rozsądnej cenie, aż trafiłam na promocję na kindle store;
  • Gentleman Bastard / Niecni dżentelmeni — Scott Lynch — dużo osób poleca, i o dziwo bardzo mnie to zachęca;
  • The Broken Earth / Pęknięta Ziemia — N. K. Jemisin — mam wrażenie, że to nie mieści się w pojęciu klasyczne fanatsy, ale 3 tomy kosztowały mnie w sumie £3.30, pojawia się tu i tam, więc jest i u mnie.

Lista numer 2: to, czego nie mam (i czekam na dobre ceny) i pewnie będzie bardziej fantasy.

  • His Dark Materials / Mroczne Materie — Philip Pullman — na moje liście od czasu filmu, który ponoć nie był przyjęty entuzjastycznie; w dodatku zbliża się serial;
  • The Wheel of Time / Koło czasu — Robert Jordan — mam wrażenie, że to może mi się spodobać, i też serial nadchodzi; przeraża mnie jedynie fakt istnienia 14 tomów, co z moim tempem czytania daje minimum pół roku; pewnie skuszę się bardziej, jeśli spodoba mi się serial, tak było też z Grą o tron;
  • Witch World Series / Świat czarownic — Andre Norton — pamiętam takie małe stare wydania w bibliotece, i to, że zawsze chciałam przeczytać, ale nigdy nie było 1 tomu; jest tego dużo, ale jakimś osiągnięciem byłoby pierwszej serii w serii: 8 tomów Estcarp;
  • The Chronicles of Amber / Kroniki Amberu — Roger Zelazny — już coś kiedyś tego autora czytałam i byłam bardzo na plus, niestety to kolejne 10 tomów i kolejne pół roku czytania; ale to chyba jedno z tych starych klasyków więc wpisuje się w ten bezsensowny plan;
  • The Riyria Revelations / Kroniki Riyrii — Michael J. Sullivan — bo to takie fantasy łotrzykowskie, a takie zawsze się dobrze czyta;
  • Malazan Book of the Fallen / Malazańska księga poległych — Steven Erikson — fani mówią, że jak podobała się Gra o tron, to to jest jeszcze lepsze; jest ciężkie i ma 10 tomów… zatem to bardzo dobry pomysł na nadrabianie;
  • The Fionavar Tapestry / Fionavarski gobelin — Guy Gavriel Kay — ponoć jest mega i ponoć nieco bardziej ambitne; jest na liście, bo co jakiś czas gdzieś pojawia mi się tytuł;
  • The Star-Touched Queen — Roshani Chokshi — tak dla odmiany nowsze fantasy w indyjskim klimacie, żeby złamać ten mój plan czytelniczy;
  • The First Law / Pierwsze prawo — Joe Abercrombie — ponoć jest na liście fantasy od BBC, mówią, że trochę brudne i mroczne, i z bardzo rozbudowanymi bohaterami;
  • The Lord of the Rings / Władca pierścieni — J. R. R. Tolkien — bo kiedyś w końcu trzeba; mam ochotę potraktować sobie to jako wyzwanie i przeczytać po angielsku.

Jak widać, wymyśliłam sobie zdanie prawie niewykonalne, bo jestem dziwna. Jeśli w ciągu całego mojego życia, uda mi się to przeczytać, to uznam się za zwycięzce. Ja oczywiście bardzo bym chciała, ale pewnie nie miałabym czasu pisać, gdybym tylko czytała. Sporo z tych serii jest bardzo długa — 10 czy 14 tomów to nie jest zadanie na miesiąc (przynajmniej nie dla mnie). Ale myślę, że odhaczenie któregokolwiek cyklu będzie takim małym czytelniczym świętem.

W momencie, kiedy czytam głownie nowości polskich autorów, poczułam pewien rodzaj zmęczenia doborem lektur. To też jest jeden z powodów powstania tego tekstu, tego wyzwania. Trzeba mieć czytelniczą równowagę i nie dać się pochłonąć jednemu rodzajowi książek.

8 myśli na “Moja dziwna fantastyczna lista”

  1. Jestem prostym człowiekiem – widzę listę, od razu sprawdzam, co też z niej znam XD Zwłaszcza, że ostatnio mam problem ze znalezieniem ciekawej, wciągającej fantasy i szukam inspiracji…

    Acz z tymi zagranicznymi listami mam o tyle problem, że one roją się od modnego akurat w danym urywku czasu YA, a to nie do końca jest to, czego szukam w fantastyce (ogólnie lubię dobre YA, mam kilka ulubionych serii, ale moje dobre YA rzadko kiedy równa się popularnym akurat YA…).

    No i „przeczytaj wszystko od X” to najprostsza droga, aby się autorem ostatecznie rozczarować 😛

    No ale dobrze, przejdźmy do listy, bo przecież jasne jest, że przyszłam tu, aby wtrącić swoje trzy grosze o tych jej punktach, które znam 😛

    – Wegnera polecam w ciemno. Obiektywnie nie jest to jakieś super wysublimowane dzieło, ale kawał solidnego światotwórstwa plus świetne kreacje bohaterów (czego Sanderson na przykład kompletnie nie potrafi).
    – o Conanie czytałam kilka tekstów, całkiem zgrabne, ale IMO ich popularność wynika raczej z faktu, że Howard jako pierwszy stworzył (czy też spopularyzował) pewną kluczową konwencję w fantasy.
    – Stare Królestwo jest urocze. Choć oprócz trylogii jest jeszcze prequel 😉
    – Cykl Inkwizytorski piekary jest problematyczny. O ile uważam, że te zbiory opowiadań z głównego cyklu są całkiem spoko (o ile ktoś lubi turpistyczne klimaty), to te wszystkie prequelowe „Ja, inkwizytory” nie są warte papieru, na którym je wydrukowano…
    – tylko ostrzegam, że te dwa tomy Janusz to tak naprawdę jedna powieść jest 😉
    – Kroniki Królobójcy bardzo mi się podobały (nawet jeśli autor czasem ostro przegina), tylko że imć Rothfuss od kilku lat nie wypluł z siebie nawet obietnicy mglistej w sprawie kolejnego tomu, więc ten…
    – Niecni Dżentelmeni są super, szkoda że ze względu na swoją depresję autor wypuszcza kolejne tomy w odstępach kilkuletnich (i to takich bliżej 10 a nie 2 lat…)
    – Mroczne materie są wspaniałe, swego czasu zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Czekam na nowe wydanie Maga żeby wymienić sobie ten paskudny omnibus, który mam na półce na coś ładnego.
    – koła Czasu przeczytałam połowę piątego tomu, bo akurat był w bibliotece. Niewiele zrozumiałam, ale pomysł na uniwersum nawet mi się spodobał. Jak nabiorę chęci na takie długaśne cykle, to sobie na Legimi wrzucę.
    – Świat czarownic to urocza ramotka, ale przebrnęłam tylko przez dwa tomy…
    – Kronik Ryyrii przeczytałam chyba pierwszy omnibus, jeszcze od Prószyńskiego. Nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia, takie mocno przeciętne fantasy, w którym już od pierwszego tomu można przewidzieć, kto jest zaginionym księciem i jak to się skończy.
    – z Kaya to szczerze mówiąc poleciłaby cokolwiek innego poza Fionavarskim 😉 To tak bardzo fanfik do Tolkiena, pełen klisz i zużytych tropów… Choć całkiem uroczo napisany.

    1. Dokładnie! Dokopanie się do sensownej listy jest bardzo trudne, dlatego muszę sobie je sama robić… I ja jakoś też za YA nie przepadam – jasne, trafiają się dobre, ale nie mam ochoty w dużej części przypadków się przez to przekopywać.
      Ogólnie pytanie o polecane książki to zazwyczaj to, co jest na topie, co czyta cały booktube (i inne popularni ludzie na platformach). Strasznie dużo osób mi polecało Sarę J. Maas, Cassandrę Clare i Leigh Bardugo. I Sandersona 😀

      Słyszałam właśnie, że np. Tigana jest lepsza od Gobelinu. Ale w pierwsze kolejności będę czytała to, co już mam, więc listę numer 1 😉

      1. Taaa, ja zawsze jak pytam o polecanki na fejsikowych grupach, to się okazuje, że polski rynek fantastyki jest bardzo płytki, bo albo lecą rzeczy w stylu pulpowych evergreenów (Achaja, Piekara, czasem Kossakowska), albo klasyczne nazwiska, albo młodzieżówkowe nowości, albo rzeczy, które owszem, są fajne, ale już je czytałam (a ja kurczę przecież nawet nie czytam jakoś szczególnie dużo…).

        Sanderson ogólnie nie jest taki zły, ale to jeden z tych autorów, któremu świetnie wychodzi worldbuilding, a reszta najwyżej przeciętnie. W dodatku coraz częściej słychać głosy, że odkąd stał się popularny, stracił na jakości z powodu skali produkcji (olbrzymie uniwersum Cosmere, plus dziecięcy cykl o bibliotekarzach, plus cykl YA SF, plus jakieś drobniejsze nowelki i opowiadania).
        Pozostałe nazwiska są dla mnie kompletnie niestrawne 😀 Ale jakbyś chciała, to mogę polecić kilka lubianych przeze mnie cykli, które można zaliczyć do YA (choć większość pewnie już znasz 😉 ).

          1. Akurat Cinder mi nieszczególnie przypadła do gustu 😛 Ale z tych, co mi przypadły:
            – trylogia „Lewiatan” Scotta Westerfelda – świetna, przygodowa rzeczy na tle alternatywnej I wojny światowej
            – cykl „Kroniki Drugiego Kręgu” Ewy BIałołęckiej, niestety niedokończony od kilkunastu lat…
            – no i do tego bym jeszcze dorzuciła te „Mroczne materie” Pullmana,

            A dla nieco młodszych czytelników cykl o Flawii De Luce Bradleya. Ksiązki Tui S. Sutherland też są spoko (pisze też pod pseudonimem Erin Hunter w kooperacji z jakąś inną autorką). Ale w sumie wśród książek dla 9-12 latków jest znacznie łatwiej o coś dobrego niż w klasycznym YA.

        1. Nie mogę już odpowiedzieć pod ostatnim postem, więc tu 😉
          Ja z takiego middle-grade to od lat polecam „Howls Moving Castle” i kolejne części Diany Wynnie Jones. Bawiłam się przy tym cudnie, ale recenzowałam je chyba na blogu bookhunters2.

  2. Przyznam, że jak widzę serie po 10 czy 14 książek to mi się słabo robi. Niby czytałam Pratchetta, ale tam jednak można było też pojedynczo, nie po kolei…Chciałabym The Expanse przeczytać, a to już ma osiem tomów i końca chyba nie widać 😀
    Z tych propozycji interesuje mnie Pęknięta Ziemia, bo co jakiś czas słyszę głosy, że dobre.

    1. Wszystkie tomy The Broken Earth dostały nagrodę Hugo – jest to jakaś podstawa do uznania, że musi być dobre 😉 I jeśli wiatry będą mi sprzyjać, to zabiorę się już w październiku! Chyba, że mnie mój aktualny plan czytelniczy zmęczy bardzo, to nawet szybciej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *