Miesiąc z życia – Luty 2018

Luty nie był dobrym miesiącem – wymęczył mnie psychicznie. A ja myślałam, że po paskudnym styczniu nie spotka mnie już nic gorszego. Nie miałam energii na działanie, i aż dziw, że w ogóle coś na blogu się pojawiło.

Efektem tego wszystkiego jest bardzo krótki wpis, bo zwyczajnie nie mam o czym opowiadać. Plan blogowy wykonałam ledwo co, w drugiej połowie miesiąca – tylko dwa teksty (nie wliczam w to podsumowania stycznia). Winę zwalam na przeziębienie, które mnie dopadło i nawracające mrozy w moim małym Mieście Fabryk i Magazynów. Na angielskim blogu wcale nie lepiej, bo jedynie krótka opowieść o opowieści. A zakładałam, że będę miała o czym opowiadać.

Jedyny plus, to jakiś większy plan blogowy na marzec i gotowe 2 szkice.

Z poprawiania moich opowiadań też nic nie wyszło – na tym polu od wymęczonego NaNoWriMo nic się nie dzieję. Nadal nie umiem wypracować  nawyku pisania chociaż 200 słów dziennie. Może wraz z nastaniem wiosny?

Udało mi się przeczytać Winter. Zresztą na blogu jest już krótki tekst o tym doświadczeniu. Kończę też Stars Above, czyli opowiadania do cyklu, więc jestem w moim wyzwaniu książkowym tylko 2 pozycje w plecy. Mogło być gorzej. Wybrałam sobie lektury na marzec: Cesarz Ośmiu Wysp oraz Pani Ciemnego Lasu. Mam też bardzo dobrą książkową wiadomość. Cała moja Le Guin jest już w Polsce – już się tym chwaliłam – i w tym miesiącu powinnam zaplanować jej podróż do Anglii w moje radośnie oczekujące łapki!

Za to moje dramowe wyzwania mają się całkiem nieźle – jak zawsze. Mój prywatny #DramaJar zimowy jest na etapie 4/5 – do pełnego planu została mi jedna chińska drama i bonusowe Save Me wylosowane jeszcze w 2017 roku. Z kolei #MuzycznyLuty został zaliczony aż 2 tytułami – jedna mini-drama i jeden film. Zaczęłam też rewatch Boys Over Flowers w ramach innego wyzwania, w którym mam zaliczone 3 punkty z 12.

Moje życiowe cele miesiąca się jakoś pogubiły, więc będę próbowała realizować je ze zdwojoną siłą w marcu. Iwona, hwaiting!

KONIEC

0 myśli na “Miesiąc z życia – Luty 2018”

  1. Klaudyna Maciąg

    Ja od NaNoWriMo też miałam jakąś niemoc. Jedynie ostatnio wpadł mi do głowy bardzo mocny pomysł i jednego wieczora spłodziłam 11 stron tekstu. Teraz tekst stoi i nie oddycha, ale to przez to, że się w Outlandera wciągnęłam i czasu na tworzenie brakuje 😉

    1. W marcu muszę się w końcu zabrać za te opowiadania, bo mi już wstyd… Zaczynam też planowanie obiadów z BuJo, chociaż zeszyt w linie to zło, i chyba kupię jakiś w kropki, żeby się od kwietnia przenieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *