Przejdź do treści

Marzec 2022

Pierwszy tydzień marca był dla mnie jeszcze lutym. Zupełnie nie zauważyłam, kiedy minął i obudziłam się gdzieś w połowie miesiąca. Nie wiem co o tym myśleć, ale marzec zwyczajnie istniał połowicznie. A potem rozmył się i znów zastał mnie koniec miesiąca zupełnie nagle. Jedyny plus jest taki, że przyniósł ze sobą wiosnę do Miasta Fabryk i Magazynów.

I nawet nie jest mi przykro, że nic nie napisałam na bloga. Liczę, że wybudzę się z wiosną.

Ale, tak w zasadzie to był dla mnie dobry miesiąc, pod pewnymi względami. Udało mi się pozbyć tych kilku kilogramów, które w niezwykle szybkim tempie odzyskałam po zrezygnowaniu z ketogenicznego modelu odżywiania (pozbywamy się nacechowanego słowa “dieta” z mojego słownika!) i znów mieszczę się w te urocze sukienki, które kupiłam rok temu z myślą o ciepłych dniach lata. I to jest piękne, bo nie będę wydawać pieniędzy na nowe ubrania. Nie wiem jak bardzo kogoś to zainteresuje, ale chciałabym napisać jakiś tekst o tym, jak się czuję i co myślę o keto oraz IF przy drugim podejściu — podsumowanie marca to chyba nie jest to miejsce na rozmyślania. 

Czas na to podsumowanie i tym razem zacznę od tyłu. Niech moim kluczem będzie intensywność i ilość czasu poświęcona na popkulturę.

W co grałam?

Nie będzie żadnym zdziwieniem, jak powiem, że kontynuowałam moją przygodę w świecie Lost Ark. Podtrzymuję moje zdanie, że ta gra ma bardzo wiele do zaoferowania i nie jest łatwo się w niej nudzić. Pisałam o tym na Popbookownik.pl, gdzie podzieliłam się pierwszymi wrażeniami. I jasne, mam dni gdy chce mi się bardziej i takie gdzie niekoniecznie — nadal jednak to moje główne zajęcie, które wypiera wszystko inne. Przemogłam się, i mimo braku żeńskiej wersji, założyłam kolejną postać, tym razem paladyna, o wdzięcznym imieniu Fadrijan (na cześć Adriana, syna szatana z Dziecka Rosemary).

Co oglądałam?

To był dość dobry miesiąc. Wróciliśmy do oglądania seriali i moja lista za marzec wygląda całkiem nieźle. Nawet się nie spodziewałam, że wykroiłam aż tyle wolnego czasu!

  • Vikings: Valhalla, sezon 1 — nie mogło zabraknąć, a recenzja oczywiście na Popbookownik.pl.
  • The Boys Presents: Diabolical, sezon 1 — prawie bym przeszła obok tej serii animowanych szortów i pewnie bym żałowała. Dla fanów serialu to oczywiście pozycja obowiązkowa. Brutalne jak serial matka, dziwne i słodko-gorzkie. Żeby sobie skrócić oczekiwanie na sezon 3.
  • The Guardians of Justice, sezon 1 — nie wiem jak opisać ten serial, bo to niby jakaś parodia produkcji superbohaterskich, ale z takimi gorzkimi wnioskami na koniec. Dość specyficzne, ciekawe i absurdalne — mieszanka, która się sprzedaje.
  • The Last Kingdom, sezon 5 — zwieńczenie historii Uthreda i jego “rodziny”. Część wątków była dla mnie dziwna, np. nie wiem po co byłą ta cała zemsta Bridy. Czuję mały niedosyt, zabrakło definitywnego końca, ale przecież planowany jest spin-off w formie filmu, więc może tutaj coś jeszcze ciekawego się wydarzy? Zdecydowanie powinnam zabrać się za książki, tylko kiedy przeczytać tych trzynaście tomów?
  • The Book of Boba Fett — ja to bym w zasadzie określiła to mianem Mandaloriana sezon 2.5. Świetnym wątkiem jest tutaj przeszłość Boba Fetty, ale serialowa teraźniejszość już niekoniecznie robi wrażenie. Zmarnowany potencjał? Poczułam się zawiedziona i zgadzam z wieloma fanami w ocenia (że Boba jest postacią drugoplanową w swoim własnym serialu).
  • Snowpiercer, sezon 3 — a w zasadzie połowa sezonu, bo nadal oglądam i więcej pewnie napiszę za miesiąc.

Ale to jeszcze nie koniec. Bo w marcu wróciłam do oglądania koreańskich dram. Zaczęłam dość mozolnie od Vincenzo, które nadal wisi na 3 ukończonych odcinkach z 20. Ale za to rzuciłam się na wyczekiwaną przeze mnie adaptację webtoonu — A Business Proposal. To jest taka typowa dramowa drama, której ja potrzebowałam w swoim życiu. Przypomniałam sobie też, za co ja właściwie koreańskie dramy pokochałam. Do końca zostały mi jeszcze 2 odcinki, a potem powinna pojawić się recenzja.

W marcu udało mi się też obejrzec kilka filmów i musze przyznać, że z jakością było różnie. 

  • Batman (2022), reż. Matt Reeves — poszłam do kina z okazji Dnia Kobiet. Nie spodziewałam się, że nowa odsłona Człowieka Nietoperza spodoba mi się tak bardzo. Robert Pattinson kolejny raz (po genialnym The Lighthouse) udowodnił, że potrafi grać.
  • Vampire Hunter D (1985), reż. Toyoo Ashida oraz Vampire Hunter D: Bloodlust (2000), reż. Yoshiaki Kawajiri — wrzucam troszkę do jednego worka, bo to historia tego samego łowcy wampirów. Oba filmy są dostępne za darmo na YouTube.
  • The Pirates: The Last Royal Treasure (2022), reż. Kim Joung-hoon — filom, którego najlepszym komentarzem jest brak komentarza. Dziękuję.
  • Lamb (2021), reż. Valdimar Jóhannsson — kolejny film studia A24, który postanowiliśmy obejrzeć. Miał być horror, wyszedł dziwny, nawet nie niepokojący film. Owszem, film budował oczekiwanie, i zakończenie wydało mi się (mimo jednak zaskoczenia) troszkę nijakie. Na koniec nie wiem czy polecić, bo to jednak specyficzne kino i pewnie kwestia gustu pojedynczego widza.

Co przeczytałam?

Czytałam, ale bardzo wolno i nie skończyłam w marcu oni jednej pozycji (patrz obrazek obok). Jestem sobą zawiedziona, ale nic na to nie poradzę. Nawet się nie będę usprawiedliwiać, że musiałam grać w grę…

Nie przeczytałam nawet tak krótkiej pozycji jaką jest The Song of Achilles, a była to książką marca Fikcyjnego Klubu Książkowego. Nie do końca wiem, czy źle wymierzyłam czas, czy jednak mój zapał był zbyt mały. Będę nadrabiać w kwietniu — szczególnie, że w wyzwaniu 52 książki jestem już do tyło o całe 3 tytuły.

Zanim przejdę dalej, to dodam tylko, że na kwiecień mam bardzo ambitny plan około 6 pozycji.

Co kupiłam?

Starałam się. I mam wrażenie, że przez pierwsze pół miesiąca jako tako mi szło, a potem się pojawiły promocje nie do odrzucenia. Nadal próbuję trzymać się zasady: kupuję kontynuacje i trzymam się chciej-listy. Prawie się udaje. Tym razem mam same ebooki i pewnie gdyby nie jedna trylogia, to wyszłoby zdecydowanie mniej.

  • Bernard Cornwell Excalibur — ostatni tom The Warlord Chronicles, tej arturiańskiej.
  • Brandon Sanderson Alloy of Law — bo kolejny tom z rabatem (1 z 2 trylogii albo 4 w Mistborn)
  • Jacqueline Carey Kushiel’s Scion — ostatni, brakujący tom z sześciu, a konkretniej pierwszy tom drugiej trylogii (4 z 6).
  • Joanna Maciejewska Shadows Over Kaighal — czyli trzeci tom Pacts Arcane and Otherwise. Jedyna książka, która kupiłam za normalną cenę, bo wspieram autorów na obczyźnie. Nadal nie przeczytałam wcześniejszych…
  • Taylor Jenkins Reid Daisy Jones and The Six — ten tytuł bił się o książkę kwietnia FKK. Przegrał, a mnie naszło.
  • Rick Riordan Daughter of the Deep — Riordan za 99p, nie mogłam nie kupić.
  • Paulina Hendel Wisielcza góra — za darmo w akcji wydajenamsie.pl. Zawsze coś chciałam przeczytać ale nie koniecznie kupować.
  • Martyna Raduchowska Szamanka od umarlaków — była promocja, a ja szukałam sobie polskiego urban fantasy.
  • Martyna Raduchowska Demon luster — jak wyżej, bo to tom 2.
  • Martyna Raduchowska Fałszywy pieśniarz — jak wyżej, tom 3.
  • John Gwynne The Shadow of the Gods — kiedy internet mówi Ci, że Gwynn jest dobry, to chomikujesz ebooki. Pierwszy tom nowej serii The Bloodsworn Saga.
  • Ali Smith Spring — kolejny tom, zostało mi jeszcze Lato i mogę czytać.

Plany na kwiecień

Tym razem nie obiecuję, że na blogu będzie dużo. Popsuła się pogoda, co przełożyło się na drastyczny spadek mojej życiowej energii i chęci do tworzenia. Mam jakieś plany, zapisałam wszystko w moim różowym notatniku, ale zupełnie nie wiem jak mi wyjdzie ich realizacja. Czas pokaże. A żeby nie było tak lakonicznie, to plan wygląda mniej więcej tak:

  1. W planie są teksty dla portalu Popbookownik.pl — minimum 3, które muszę napisać do końca miesiąca, plus 2 dodatkowe, które bym chciała. Jest tam kilka mniej oczywistych rzeczy.
  2. Wrzucenie tutaj chociaż jednego tekstu na tydzień — nie przywiązuję się aż tak bardzo.
  3. Skończyć Vincenzo i obejrzeć dodatkową dramę.
  4. Czytelniczo w planie mam (jak już wspominałam) 6 tytułów. I koniecznie muszę zdążyć z lekturą na FKK — w kwietniu czytamy Płomień Magdaleny Salik.
  5. Jest Camp NaNoWriMo. Nie założyłam projektu, nie piszę nic oficjalnie. Ale próbuję w sobie znaleźć siłę na pisanie powieści.

I to chyba na tyle. Na koniec oczywiście zachęcam do śledzenia mnie w mediach społecznościowych (linki w ikonkach) Dodatkowo jestem na MyDramaList oraz Letterboxed. A moje artykuły łapcie na portalu Popbookownik.pl.

Słyszałam, że moja analiza się podoba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.