Przejdź do treści

Luty 2022

Luty nie istniał. Nie wiem kiedy się zaczął, ani kiedy się skończył — żyłam w jakiejś dziwnej bańce, w której moim głównym zajęciem było granie w Lost Ark. Działy się też rzeczy, ale moja wola do pisania i innych czynności bardzo zmalała i chyba nie mam za wiele do powiedzenia w tym podsumowaniu.

Powinnam się od razu przyznać, że z mojego wielkiego planu na Luty z Le Guin absolutnie nie wyszło nic. I nawet nie będę próbowała się usprawiedliwiać. Mam za to z tego wydarzenia kilka wniosków. Już w styczniu odkryłam, że mocne planowanie na bloga w tym roku nie zdaje egzaminu — lepiej wychodzi jak pisze coś pod wpływem chwili, bo nie wisi nade mną jakiś dziwny termin. Nie miałam też ochoty czytać tego, co zaplanowałam i czułam się wszystkim przytłoczona, co z kolei nie dodawało mi energii do pisania. Koniec końców w marcu nie planuję, lecę na żywioł, z małymi wyjątkami.

O “planach” jeszcze powiem na sam koniec, a teraz czas się podsumować za luty.

Co kupiłam?

Zacznę od tego, że zapolowałam na Kołysankę dla Czarownicy Magdaleny Kubasiewicz i niczego nie żałuję. Kupiłam wersję papierową, która teraz zdobi mój regał — Jagoda stoi między Dorą a Witkacym, bo idealnie tam pasuje.

I oczywiście zasiliłam mojego kindle “kilkoma” ebookami. Promocje po 99p nie były jakieś szalone w lutym, ale Amazon podarował mi znów rabat 40% na wybrane tytuły z mojej listy, więc skorzystałam, żeby dokupić kolejne tomy różnych serii. Muszę przyznać, że to dość dziwna lista z retelingami greckich mitów, kolejnymi tytułami fantasy i rzeczami bardzo nieoczywistymi. I mam nadzieję, że sa to rzeczy, po które sięgnę niebawem, bo większość chcę przeczytać już teraz.

  • Daughter of the Moon Goddess Sue Lynn Tan;
  • Ariadne Jennifer Saint;
  • Hamnet Maggie O’Farrell — nagradzana, głośna, ponoć niesamowita, a ja czasami lubię zrobić sobie odskocznię od szeroko pojętej fantastyki;
  • Six Crimson Cranes Elizabeth Lim;
  • The Women of Troy Pat Barker;
  • Dziecko Odyna Siri Pettersen — trochę za namową Zuzy z kanału książkowisko i dziwnemu szałowi na serię Krucze pierścienie;
  • Kushiel’s Chosen Jacqueline Carey — kompletuję i naprawiam błędy kupowania… więc drugi tom pierwszej trylogii;
  • Enemy of God Bernard Cornwell — drugi tom trylogii arturiańskiej;
  • The Well of Ascension Brandon Sanderson — drugi tom serii Mistborn;
  • Trzy tłumaczki Krzysztof Umiński.

Co przeczytałam?

Ten segment powinnam zacząć od tego co próbowałam czytać.Tu wystarczy spojrzeć na mój obecny stan GoodReads (patrz obok).

Zaczęłam od Le Guin, ale że zbiór Wracać wciąż do domu mam w formie fizycznej, to nie da się go zabrać do pracy (znaczy da, ale to jednak nawet nie cegła a dorodny pustak). Więc dla równowagi zaczęłam czytać Gods & Monsters. Szybko jednak okazało się, że nie mam ochoty na żadną z nich… I jeszcze wyszedł Lost Ark.

Pojawiła się cała akcja z czytaniem Kruczych pierścieni (tutaj ogłoszenie Zuzy), więc i ja kupiłam Dziecko Odyna, które jest ciekawe, jest inne, ale nic mnie nie potrafiło porwać na tyle, by rzucić wszystko i czytać. Jeszcze nie wiem, czy chcę Pettersen czytać, czy nie — dobrze, że kupiłam tylko pierwszy tom, a nie całą trylogię, bo może się jednak miniemy.

I chociaż luty czytelniczo wygląda, jakbym nic nie czytała, to jednak zaskoczę. Pod koniec miesiąca przeczytałam dwie pozycje. W lutym, w ramach Fikcyjnego Klubu Książkowego przeczytałam Almond Sohn Won-pyung. Natomiast ostatni weekend miesiąca przeznaczyłam na Kołysankę dla Czarownicy Magdaleny Kubasiewicz. O obu pozycjach planuję napisać więcej na blogu, więc tutaj podsumuję tylko tym, że obie książki były bardzo dobre.

Co obejrzałam?

Ponieważ głównie gram w Lost Ark (o tym też za chwilę), to nie było tego za wiele. Mąż też gra, więc robimy przerwy jedynie na odcinki seriali i tych faktycznie uzbierało się kilka przez miesiąc.

  • Dexter: New blood — ciekawy koncept serialu, motyw Deb bardzo mi się podobał. Ogólnie obawiałam się jakiegoś dziwnie tkliwego, odgrzewanego kotleta, a dostałam całkiem dobry serial, który jak dla mnie definitywnie pozamykał wątki i pozamiatał fabułę. Mam nadzieję, że nikt już nie będzie próbował pisać kontynuacji.
  • Cobra Kai 4 — kolejny genialny sezon dziwnej rywalizacji Daniela i Johnny’ego. Oby twórcy utrzymali poziom, bo jak do tej pory jest to najlepsza kontynuacja filmu z lat osiemdziesiątych do tej pory. Po więcej o samym serialu zapraszam do moich recenzji na Popbookownik.pl: sezon 1 i 2 oraz sezon 3.
  • Reacher — Amazon postanowił zaadaptować na serial powieść Lee Childa Killing Floor, czyli pierwszy tom przygód Jacka Reachera. I to jest dobre. Ci co lubią thrilery pełne akcji i zagadek kryminalnych — idźcie oglądać, bo warto. Nie czytałam nigdy powieści Childa, ale ej, Alan Ritchson w roli Reachera to jakieś złoto.
  • Vox Machina — trochę z braku opcji, trochę bo słyszałam, że dobre i nie żałuję! Fantasy chyba powinno być robione jako animacje, te ekranizacje masywnych powieści itp., bo zwyczajnie nie ma tam odpadających peruk i można zrobić to, czego z aktorami się nie da. A poza tym, to ja teraz chcę obejrzeć te sesje Critical Role, ale nie mam zwyczajnie kiedy.
  • Vikings: Valhalla — honorowa wzmianka, bo zaczęłam i skończyłam w marcu. Recenzja dla Popbookownik.pl w przygotowaniu.

Z filmami było zdecydowanie gorzej. Obejrzałam niby film, niby dwuodcinkowy mini-serial Agnieszki Holland Dziecko Rosemary. I ech. Moje wrażenia znajdują się w tekście na wspominanym już portalu 😉 Oglądałam w zasadzie z myślą o artykule. Było nudno.

Obejrzałam też Last Night in Soho. Był to film na który chciałam iść do kina. Nie wyszło, bo Mąż myślał, że to jakiś musical po obejrzanym zwiastunie. A on takich filmów nie ogląda. Nie umiałam go przekonać, że to może być dobre. Oczywiście okazało się, że dostaliśmy całkiem przyjemny horror (może za dużo słowo?) z klimatem retro. Polecam.

W co grałam?

Już w kilku miejscach podrzuciłam, że grałam (i gram nadal!) w Lost Ark. Pokusiłam, się nawet o napisanie luźnego tekstu z pierwszymi wrażeniami (zbierałam je jakieś 3-4 tygodnie) na Popbookownik.pl, więc polecam śledzić moje social media (portalu też) — będę ogłaszać jak tekst się ukarze. Myślę, że ta dominacja MMO w moim życiu potrwa jeszcze w marcu, bo to jest gra, która nie ma końca i oferuje szeroką gamę rzeczy do robienia. Mimo strasznego startu i niedopatrzeń ze strony Amazonu (wydawca na rynek zachodni), dawno już żaden tytuł mnie tak nie pochłonął, nawet moje ukochane Final Fantasy XIV.

Plany na marzec i inne takie

Cóż, ,muszę wyznać smutną prawdę: ostatnio nie mam ochoty pisać bloga. Nie wiem do końca, czy to kwestia tego, że pracuję znów, czy jakiegoś wypalenia, czy może zupełnie innego błahego powodu… Próbuję planować ciekawe teksty, ale później one się nie kleją, albo ja zwyczajnie nie mam w danym momencie zajmować się tym tematem i coraz trudniej jest mi zebrać się w sobie. Mam problem z trzymaniem się planów i to bardzo — co było widoczne w drugiej połowie 2021, kiedy ilość notek drastycznie spadła. I chociaż grudzień i styczeń był odrobinę lepszy, to zabrakło mi jakiejś magi i w lutym zwyczajnie zajęłam się czymś innym.

Zaczynam się skłaniać w stronę mocniejszego recenzowania treści na Popbookownik.pl. Wbrew całej logice, jak mnie naczelne poganiają, to jakoś lepiej mi się tworzy. I nadal chcę dzielić się opiniami o wszystkim co dobre (i czasami ostrzegać przed złym).

I nie, nie żegnam się. Po prostu pozwalam sobie na bardziej spontaniczne pisanie na bloga — w końcu to nie jest moje źródło zarobku. W marcu chcę się jeszcze podzielić kilkoma rzeczami. Możliwe, że stanie się tutaj jakaś mała rewolucja tematyczna, a może zwyczajnie potrzebuję czasu na granie w gry a nie pisanie — takie tam naładowanie energii.

Fikcyjny Klub Książkowy

Tutaj bardziej ogłoszenie parafialne. Klub działa prężnie, można nadal dołączyć — miejsca mamy dostatek. Na zachętę lista lektur na kolejne miesiące:

Spotkania w piątki (zazwyczaj ostatni piątek miesiąca) o 20:00 na Discordzie. ZAPRASZAM!


2 komentarze do “Luty 2022”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.