„Ponieśliśmy klęskę jako gatunek, jako gatunek społeczny.”

wyzwanie czytelnicze 2020 Hain 6 Wydziedziczeni

Na mojej liście lektur nadal króluje Ursula K. Le Guin. Jak już wspominałam nie raz, jest to moje roczne wyzwanie, dlatego mam omówienie i garść wrażeń z kolejnej powieści autorki. Wszystkie poprzednie teksty znajdują się pod tagiem wyzwanie 2020.

Wydziedziczeni,
tłum. Łukasz Nicpan, pierowdruk 1974

Jest to ostatnia powieść z tomu Sześć światów Hain. Zamyka ona pewien rozdział mojego wyzwania i przyznam się, że czytałam ją bardzo intensywnie. Było to zarazem bardzo angażujące, ale i męczące — Le Guin nie należy do najłatwiejszych autorek.

Wydziedziczeni to najdłuższy tekst w zbiorze, zajmuje aż 275 stron. Porównując powieść z pozostałymi, mam wrażenie, że jest ona bardziej rozbudowana. Tekst został wydany w 1974 roku, zebrał wszystkie ważne nagrody: Nebula, Hugo i Locus. W Polsce pojawiła się w 1993 roku dzięki wydawnictwu Phantom Press.

Głównym bohaterem powieści jest Szevek — naukowiec, fizyk, myśliciel, który mieszka na surowej planecie-księżycu Anarres. Poznajemy go w kluczowym momencie życia — szykującego się do wyprawy na bliźniacza planetę Urras.

Akcja powieści dzieje się dwutorowo: w dwóch czasach i na dwóch planetach. Razem z Szevekiem będziemy w przeszłości i w teraźniejszości, razem z nim poznamy Anarres i Urras. Ten zabieg jest ważny dla zrozumienia głównego bohatera, tego czym się zajmuje i dlaczego właściwie to robi.

Pierwsza linia czasowa, o ile można to tak nazwać, to przeszłość Szeveka na Anarres. Poznajemy go jako chłopca o określonym miejscu w społeczeństwie, widzimy jego edukację, dorastanie i wszelkie rozterki młodzieńczego wieku. To właśnie z rozdziałów poświęconych jego dojrzewaniu, dochodzeniu do momentu wyprawy, dowiadujemy się dlaczego właściwie zajmuje się tą szeroko pojęta fizyką (która miesza w sobie elementy nauki o czasie, filozofii, mitologi i wielu innych dziedzin), co wpłynęło na niego, jako człowieka. Poznajemy też to, jak funkcjonuje społeczeństwo na Anarres, co jest niezmiernie ważne dla fabuły.

Z kolei druga linia czasowa dzieję się od momentu podróży statkiem kosmicznym i pokazuje to, jak Szevek spędza czas na Urras. Bliźniacza planeta nie jest jednym krajem, jedną społecznością (jak w przypadku Anarres), a kilkoma o różnorodnym ustroju politycznym, bogactwie materialnym, zwyczajach społeczno-kulturowych itd. Bardzo kontrastuje z tym, do czego Szevek był przyzwyczajony od dziecka, co stanowi fundamenty jego człowieczeństwa i jest powodem jego niepewności w innym świecie.

Kontrast ten staje się kluczowym elementem fabuły, który niezwykle mocno podkreśla konstrukcja powieści — przeplata rozdziały przenosząc akcję raz na Urras, a raz na Anarres.

Na początku chciałabym zaznaczyć, że widzę w powieści rozwój stylu pisarskiego Le Guin. Powieści zaczynają puchnąc, mają więcej treści i jest mi coraz trudniej dogrzebać się w nich drugiego dna, własnie przez to, że mają bardziej rozbudowaną warstwę fabularną. Co oczywiście nie oznacza, że mniej dają do myślenia.

Przede wszystkim, Szevek i inni bohaterowie prowadzą bardzo wiele rozważań na temat jakości życia, zastanawiają się nad wartościami społecznymi, a czasami nad ważnymi kwestiami naukowymi i zagadkami wszechświata. Jest to ciekawie przedstawione w odniesieniu do społeczności Anarres, która została stworzona przez uciekinierów-emigrantów z Urras, którzy zbuntowali się przeciwko ustrojom społeczno-politycznym rodzimej planety. W ojczyźnie Szeveka, panuję coś na kształt anarchizmu komunistycznego, w którym wszyscy są równi i mają po równo. Społeczeństwo jest mocno nastawione na spełnianie swojej roli w życiu wspólnoty, a jednocześnie na byciu tą wspólnotą, którą nie dyskryminuje nikogo ze względu na płeć czy orientację seksualną. Ponieważ księżyc, na którym się osiedlili, nie należał do planet przyjaznych, ciężko tutaj o hodowlę i uprawę. Ludność nauczyła się korzystać z dóbr w zupełnie inny sposób: są bardziej praktyczni i nie opływają w zbyteczne luksusy. Jest to jakaś metoda, na utrzymanie tej pozornej równości, bo człowiek jako osoba rozumna i sprytna, zawsze znajdzie małe odstępstwa i przywileje (jak np. deser po kolacji każdego dnia, a nie od święta).

Mam wrażenie, że w Wydziedziczonych Le Guin była bardziej polityczna pokazując z bliska różne ustroje panujące na obu planetach. Bo na Urras widzimy jakiś rodzaj daleko posuniętego kapitalizmu, czy formę militaryzmu. Rozróżnienie na ustroje było już widoczne w Lewej ręce ciemności, ale mam wrażenie, że nie było aż tak istotne. Co ciekawe, autorka nie ocenia wprost żądnego z panujących systemów polityczno-społecznych. Zostawia na to miejsce dla czytelnika, który patrzy na wszystko oczami Szeveka. A czy sam Szevek potrafi jednoznacznie ocenić świat i jego odmiany?

Kiedy Le Guin porusza watki polityczno-ustrojowe, zawsze zastanawiam się, czy mają one przełożenie do aktualnej (w okresie powstawania utworu) sytuacji na świecie. Jestem też zdecydowanie zbyt leniwa, by to sprawdzić, bo czytam powieści jako oddzielne byty i niekoniecznie chcę w nich szukać relacji ze światem rzeczywistym (jeśli nie muszę).

W Wydziedziczonych poruszane są również kwestie typowo społeczne. Tutaj chyba najbardziej wysuwa się kwestia posiadania i to, jak bogactwo — materialne i umysłowe — wpływa na człowieka i postrzeganie przez niego otaczającego świata. Co otwiera oczy, a co je przysłania. Le Guin pokazuje co dobrobyt i władza robią z jednostkami, zupełnie jakby chciała przez to udowodnić, że nie ma idealnego porządku świata.

Dodam jeszcze, że powieść pełna jest naukowych rozpraw. Są one napisane jerzykiem dostępnym, wkładają miedzy strony teorie fizyczne, nauki mistyczne i bardzo dużo rozważań o czasie i sposobie jego upływu i trwania. Mam jakieś dziwne wrażenie, że jest to coś dla fanów teorii z serialu DARK. Dla mnie jest to zawsze jakiś trudniejszy aspekt powieści, ponieważ nigdy nie było mi po drodze z naukami ścisłymi i cięższymi formami science fiction. Momentami czułam się zagubiona, ale traktowałam to wszystko bardziej jako dodatek do rozterek i rozważań głównego bohatera o naturze ludzkiej jako jednostki społecznej.

Twórczość Ursuli K. Le Guin poznaję bardzo powoli, ale w dużym natężeniu. I muszę przyznać, że każda kolejna powieść pobudza moją ciekawość i chcę więcej. A jednocześnie czuję obawy przed niezrozumieniem. Wydaje mi się, że utwory Le Guin poznaje się tak prawdziwie przy drugim, albo i trzecim czytaniu, a nie takim sprincie jak mój. Ale to jeszcze przede mną. Wydziedziczeni na pewno należą do tych powieści, którym trzeba dać odpocząć i przeczytać je jeszcze raz.


Korzystając z okazji, chciałam jeszcze przedstawić mój jakże ambitny plan czytania Le Guin w tym roku. Otóż wykalkulowałam sobie, mimo że czytam tak strasznie wolno, że skończenie wyzwania jest nadal wykonalne.

Jestem na etapie czytania “Rybaka znad Morza Wewnętrznego”. Wprawdzie zakładałam, że skończę ten tom jeszcze w sierpniu, ale wpadło mi kilka lektur na już i pozwalam sobie przeciągnąć go na wrzesień. I jeśli jakimś cudem, do końca listopada uda mi się przebrnąć przez „Wracać wciąż do domu”, to powinno być już z górki. Oczywiście to sprawi, że w grudniu będę miała czas tylko na czytanie Le Guin, ale ostatnie 3 tomy są jak jeden z poprzednich. W dodatku jeden z nich to poezja.

Szykujcie się zatem na bardzo dużo mówień twórczości królowej fantastyki, Ursuli K. Le Guin.

To kto mi kibicuje w tym wyzwaniu?


2 myśli na “„Ponieśliśmy klęskę jako gatunek, jako gatunek społeczny.””

  1. Przyznam, że z „Wydziedziczonych” pamiętam najmniej, ale też czytałam ich bardzo dawno temu i… jako pierwszą książkę ze Świata Hain. I coraz bardziej nabieram chęci, bo zrobić sobie powtórkę z „Lewej ręki ciemności”, „Słowo las znaczy świat” oraz właśnie „Wydziedziczonych”, bo czuję, że przy tym ponownym czytaniu znów się zachwycę.

    Uuuu, w „Rybaku” są moje ukochane „Cztery drogi ku przebaczeniu”, „Opowiadanie świata” i „Urodziny świata”! Tyle dobra jeszcze przed tobą 😀

    1. No mi się wydaje, że Le Guin zyskuje z każdym czytaniem. Pewnie też kiedyś do niej wrócę.
      A Rybak idzie wolno, ale do przodu, więc powinnam mieć niedługo materiał na kolejne omówienie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *