O Śląsku, kopalniach i dziwnych zdarzeniach

kopalnia-inkszy-welt

Oto i ona, czwarta część corocznej antologii pod wspólnym szyldem Ścieżki wyobraźni. Dzięki uprzejmości Sekcji Literackiej LOGRUS, która jest wydawcą projektu, mogłam najnowsza odsłonę — Inkszy welt — przeczytać jeszcze przed premierą.

Myślę, że najlepszym wstępem do tej recenzji będzie to, co o antologii mówią jej twórcy::

Antologia „Ścieżki wyobraźni: Inkszy Welt” jest czwartą tematyczną antologią, którą przygotowała sekcja literacka Śląskiego Klubu Fantastyki „Logrus”, po tym jak zdecydowaliśmy, iż rezygnujemy z dotychczas drukowanego NOL-a (Nieoficjalnego Obiektu Literackiego), w którym do tej pory prezentowaliśmy naszą twórczość. W założeniu raz do roku ma się ukazywać zbiór opowiadań, opatrzonych tytułem serii i tytułem danego zbioru.

W roku 2020 tematem, który zyskał najwięcej głosów w wewnętrznym głosowaniu wśród członków naszej sekcji literackiej było napisanie opowiadań rozgrywających się na Śląsku. Z nadesłanych tekstów na drodze plebiscytu wybraliśmy sześć, które najwięcej osób uznało za godne wejścia do antologii.

Podobnie jak w latach poprzednich nad przygotowaniem zbioru pracowaliśmy we własnym gronie. Mamy wśród nas redaktorów, korektorów, grafików a także osobę zajmującą się składem.

Inkszy welt to zbiór zaledwie sześciu opowiadań. Porównując z zeszłorocznymi Rozstajami, to zdecydowanie mniej, ale nadal na najwyższym poziomie. Powstawaniu każdego z tomów przyświeca idea publikacji najlepszych z najlepszych, a z wiarygodnego źródła wiem, że rywalizacja jest bardzo wyrównana.

Ja też uważam, że wszystkie teksty, które znalazły się w antologii to złoto! I o każdym z nich powiem kilka słów, bo zwyczajnie trzeba. Ale zanim to zrobię, moje prywatne the best of the best, czyli trzy opowiadania, które spodobały mi się najbardziej w mojej małej subiektywnej ocenie:

  1. Pamięć wody Anny Askaldowicz;
  2. Przechył Agnieszki Żak;
  3. Casus belli Michała Cholewy.

Ciekawym zabiegiem było ułożenie tekstów chronologicznie względem czasu akcji, co tworzy niepowtarzalną i barwną „historie Śląska”. Dodatkowo opowiadania zawarte w antologii są bardzo różne — czytelnik łatwo znajdzie w niej coś dla siebie i nie poczuje się zawiedziony. Wszystko jest dopracowane i, moim skromnym zdaniem, zasługuje na szersze rozpoznanie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku teksty dostaną nominacje do nagrody Zajdla, bo to będzie sporo niedopatrzenie (jak to miało miejsce w tym roku).

A teraz kilka uwag o opowiadaniach, które można przeczytać w Inkszym welcie. Są to moje odczucia, które nie koniecznie mogą się zgadzać z opinią ogółu.

Michał Niedźwiedzki — Zajścia w kopalni “Wyzwolenie”

Nie spodziewałam się dostać opowiadania historycznego. I to tak na dzień dobry. I bałam się dezorientacji, która powoduje moja historyczna ignorancja. Nie znając konfliktu nie miałam żadnego tła dla historii, co mogło być kluczowe w odbiorze tekstu Niedźwieckiego. No bo przecież dziwne byłoby, żebym przerwała lekturę opowiadania i poszła szukać opisów walk w śląskich kopalniach…

Czy miało to znaczenie dla fabuły? Nie wiem. Moje obawy, o brak zrozumienia treść, były bezpodstawne. To opowiadanie było bardzo dobrym rozpoczęciem antologii. Świetny styl, świetny bohater, realistyczne podejście. Myślę, że ten tekst znajdzie wielu zwolenników, mimo że jako jedyny nie ma znamion fantastycznych.

Katarzyna Rupiewicz — Córka utopca

Krótki i pozbawiony dialogów tekst stanowi pewną odskocznię od tłustych fabuł w antologii. Musze przyznać, że zachwycił mnie swoją formą. Chociaż ginie na tle pozostałych opowiadań, które czyta się dłużej (przez co lepiej zapamiętuje).

Rupiewicz udowadnia, że bohaterowie nie musza wypowiadać słów by być wymownymi. Co ja, jako autorka drewniany/kartonowych dialogów, bardzo sobie cenię i chętnie wrócę do opowiadania by przeanalizować elementy konstrukcyjne.

Agnieszka Żak — Przechył

Kolejne opowiadanie o moim ulubionym łowcy potworów — Zbyszku. Jestem fanką i chyba mam słabość do tego cyklu. I z mojej perspektywy nie ma w tym nic złego, bo Zbyszek to złoto.

Od dawna uważałam, że Żak ma świetny styl i potrafił skonstruować nietuzinkowe i klimatyczne opowiadania (o moich zachwytach jej tekstami możecie poczytać tutaj). Tym razem Zbyszek gra nieco poboczną role, a na pierwszy plan wysuwa się Baśka. Co wcale nie zmienia faktu, że nasz niezwykły łowca musi zmierzyć się z tytułowym przechyłem i rodzinną katastrofą.

Anna Askaldowicz — Pamięć wody

Zachwyciłam się! To moje ulubione opowiadanie z antologii, bo ma niesamowity klimat grozy. Już dawno nie czytałam nic, co wywołałoby u mnie pewien niepokój, który każe mi sprawdzać czy te cienie to na pewno tylko cienie. Może dlatego, że mało czytam strasznych opowieści.

Askaldowicz stworzyła niezwykle przejmująca opowieść o tajemniczych dziecięcych zatonięciach. Świetnie zbudowane napięcie, zagadka, która faktycznie jest zagadką, fabularne zaskoczenia i ten finał. Absolutne mistrzostwo!

Michał Cholewa — Casus belli

To ten futurystyczny rodzaj opowieści, który kupuję bez mrugnięcia okiem. Niedaleka przyszłość, odrodzenie gospodarki kopalnianej na Śląsku, nieco bardziej zaawansowana technologia, biurokracja i tajemnicze zniknięcie górnika. Czy to już cyberpunk? Aż tak to chyba nie, ale za to świetne opowiadanie detektywistyczne.

Cholewa zamyka moją złotą trójkę swoim futurystyczny tekstem o zabobonach i ksenofobicznej tradycji. Świetna mieszanka fabularna z bohaterami w odcieniach szarości i zagadką do rozwiązania. Ciekawe i wciągające jak tunele w kopalni.

Marta Magdalena Lasik — Głos

U Lasik idziemy na pełnej parze w świat przyszłości, ten zautomatyzowany, cybernetyczny, w którym Internet to przeżytek, a teorie spiskowe mogą być niezwykłym hobby. Kolejne opowiadanie w antologii, które stawia na tajemnice oraz szukanie prawdy przez dociekliwą bohaterkę.

To jest świetny tekst, ale ja mam z nim problem. Lasik wykorzystuje dużo swoistego w jej utworach techno-żargonu, który mnie zazwyczaj męczy, odrywa od fabuły i czasami przeszkadza w odbiorze. Trafiło mi się pechowo, bo opowiadaniem autorki w NF byłam absolutnie zachwycona. I wiem, że mnóstwo czytelników uwielbia to co Lasik tworzy, bo (tutaj sama musze przyznać) jej kreacja świata jest genialna i zupełnie oczywista w realiach fabularnych.


Jeśli mam jakoś podsumować Inkszy welt, to oczywiście powiem, że to kawał świetnej roboty pisarskiej. To, że pewne opowiadania trafiają do mnie mniej, to tylko kwestia mojego gustu i preferencji czytelniczych. Ale obiektywnie (jak tylko się da) uważam, że wszystkie teksty są dopracowane do granic możliwości. Nic się w nich nie dłuży, napięcie i gęstość akcji są odpowiednio dołożone w każdym z nich.

Autorzy udowadniają, że można napisać świetne opowiadanie, które czyta się z wielką przyjemnością. A LOGRUS każe mi wierzyć, że da się opracować taką antologię, która będzie skierowana do każdego. Bo niewątpliwie, rozpiętość tematyczna i gatunkowa opowiadań w Inkszym welcie, jest w stanie zadowolić bardzo wielu różnych czytelników.

Premiera antologii już 13 listopada. Darmowy ebook we wszystkich formatach dostępny będzie na stronie Sekcji Literackiej LOGRUS

Okładka antologii: Alicja Tempłowicz
Obraz w tle grafiki: hangela z Pixabay


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *