Indie author: Bethany Atazadeh

bethany atazadeh stolen kingdom series

Przeczytałam dwie powieści i uznałam, że zrobię sobie z tego kolejny cykl na blogu. How awesome is that?

Zagraniczny self-publishing stał się moim zainteresowaniem od kiedy wpadłam w dziurę zwaną AuthorTubem. Śledzę sobie tam kilka osób, zupełnym przypadkiem są to same kobiety, które nazywają siebie Indie Authors. I jestem trochę pod wrażeniem. Tych kilka uroczych autorek/pisarek/twórczyń udowadnia, że nie trzeba mieć za sobą sztabu ludzi i wielkiego wydawnictwa, żeby stworzyć dobry produkt. Wręcz przeciwnie. Za to trzeba mieć w sobie wiele siły i energii, bo to ile pracy, wysiłku i środków wkładają w swoje literackie dzieci jest oszałamiające.

W pewnym momencie pomyślałam sobie, że w sumie ciekawie byłoby przeczytać coś, takiego autora, który poświęcił wiele dla spełnienia swoich marzeń i zdobycie tego szczytu jakim jest opublikowanie własnej powieści. Okazało się, że już to zrobiłam. Pierwszy raz, kiedy nie skończyłam czytać Demonic Triangle i drugi, gdy zachwyciłam się Song of the Dryad.

Naoglądałam się w lutym sporo filmów Bethany Atazadeh i akurat trafiła się promocja na jedną z jej książek, która jest retellingiem Aladyna — idealny pomysł na lekturę, która będzie odskocznią od tego mojego wyzwania z Le Guin. I jak skończyłam czytać The Stolen Kingdom, to od razu kupiłam kolejną część serii, The Jinni Key, bo tak spodobał mi się wykreowany przez Atazadeh świat baśni. Zastanawiam się wiec, czy jestem tak mało wymagającym czytelnikiem, czy trafiłam na całkiem niezłe YA, w którym może zakochać się więcej osób?

Z czym to się je? Cała seria zaplanowana została na 4 powieści, z czego dwie są już dostępne, a premiera trzeciej zbliżą się wielkimi krokami. Atazadeh wykreowała świat, w którym obok ludzi żyją dżinny, syreny i smoki, a kolejne powieści (te planowane też) to retellingi znanych baśni: Aladyna, Małej Syrenki, Pięknej i Bestii oraz Śpiącej Królewny.

The Stolen Kingdom to historia opowiedziana z perspektywy księżniczki Arie, która zmuszona zastaje zawalczyć o swoje życie i królestwo. A ponieważ nic nie jest tak łatwe, jak się wydaje, to dość szybko okazuje się, że w pojedynkę nie jest w stanie przetrwać nawet jednego dnia poza pałacem.

The Jinni Key pokazuje podróż najmłodszej córki króla i królowej podmorskiego królestwa — podróż w poszukiwaniu czegoś bardzo cennego. A także konfrontacje rzeczywistości z utartymi przekonaniami.

Obie powieści to takie urocze, pełne magii YA — czyta się je bardzo szybko i z przyjemnością. Dlatego też uważam, że warto wspomnieć o tytułach, które niekoniecznie mają szanse przedostać się na polski rynek, a które przy odrobinie szczęścia trafią do czytelników-targetów.

To nie jest tak, że powieści Atazadeh są idealne. Ma ona na swoim koncie kilka wcześniejszych tytułów, więc jest to autorka z jakimś doświadczeniem. Nie mogę się wypowiadać o tych innych tytułach, ale w tej baśniowej serii widzę lekką poprawę w drugim tomie. Mam zatem nadzieję, że kolejny (na który czekam bardzo) będzie ciut lepszy z większa ilością smaku.

Mój zarzut, głównie do The Stolen Kingdom, to zmiana POV (z ang. point of view), a raczej słabo wyczuwalna zmiana. W powieści narratorem jest głownie Arie, ale w pewnym momencie do głosu dochodzi również męski bohater, który wcale nie brzmi inaczej. I nie jestem do końca pewna, czy obie postacie były tak bardzo podobnie napisane, czy mój skill w angielskim był za słaby na wyłapanie tych różnic. W efekcie miałam kilka momentów, gdy zapomniałam czy POV właśnie czytam i w mojej głowie doszło do konfuzji fabularnej. Chwilowej ale jednak.

W The Jinni Key nie miałam już tego kłopotu, a miałam aż trzy POV w powieści. Mogły na to wpłynąć linie fabularne poszczególnych bohaterów, ale też i Mera (główna bohaterka) była postacią bardziej charakterystyczną.

Fabularnie nie było wielkich zaskoczeń. Raz, bo to retellingi. Dwa, bo YA jednak jest mniej skomplikowane, a i w 300 stronach aż tyle rewelacji się nie zmieści. Rozwiązania problemów były dość ciekawe, innowacje w obu historiach dopasowane. Widać, że była to przemyślana seria, i chociaż spodziewam się kto jest Bestią w kolejnym tomie, to dzięki temu jeszcze bardziej chcę go przeczytać.

Wydaje mi się, że Bethany Atazadeh to autorka z dużym potencjałem. Potrafię docenić jej wysiłek, a przez to, że pokazuje siebie w internecie, jestem też w stanie wybaczyć drobne niedociągnięcia. Zresztą, znalezienie powieści idealnej jest bardzo trudne. Na pewno będę śledzić jej karierę pisarską i ścieżkę rozwoju, bo warto.

Inspiruje mnie i daje siły do walki z własną niemocą twórczą. Dlatego zapraszam też do oglądania jej kanału.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *