Przejdź do treści

FKK czyta: “Ministerstwo moralnej paniki”

Fikcyjny Klub Książkowy powstał głównie po to, żeby rozmawiać o książkach — to fakt. Ale w trakcie trwania (to już dwa lata!), odnalazłam w nim też inne cele: wychodzenie z czytelniczej strefy komfortu oraz poszerzanie literackich horyzontów. Dlatego staramy się z członkami sięgać po literaturę z różnych zakątków świata. Tym sposobem trafiłam w styczniu do Singapuru.

Ministerstwo moralnej paniki to zbiór opowiadań Amandy Lee Koe, wydany nakładem Wydawnictwa Tajfuny. Taka świeżynka na rynku książkowym, która już zdążyła zdobyć popularność w czytającym internecie. W FKK lubimy literaturę azjatycką, więc był to dość oczywisty wybór na pierwszy tytuł w 2023 roku. A to, że miał ledwie 214 stron było bardzo dobrym dodatkiem do całości.

Pozwolę sobie zacytować wydawcę:

Ministerstwo moralnej paniki to tytuł kultowy na singapurskiej scenie literackiej. Debiut nagrodzony w 2014 roku Singapore Literature Prize for Fiction i Singapore Book Award w 2016 roku zachwycił wszystkich. Nic dziwnego – w każdym opowiadaniu autorka przekracza literackie normy, łamie społeczne tabu, żeby – koniec końców – napisać o tym, co w życiu najważniejsze. O miłości(ach): tych zapomnianych, przegranych, nieakceptowanych. Niewidzialnych granicach między nami, które boimy się przekraczać. Społecznych problemach, o których nadal można mówić głośno tylko w formie literackiej zabawy. Historii – z różnych perspektyw, głosami tych, którzy zazwyczaj są uciszani. O tym, że wcale nie każdy czuje się w domu u siebie.

https://tajfuny.pl/portfolio/tajfunowe-ksiazki/

Jak odebrałam opowiadania?

Przyznam się, że zawsze mnie zaskakuje pewna prostota literatury azjatyckiej. Tak samo było w przypadku Ministerstwa moralnej paniki. Dość szybko odkryłam bezpośredniość bohaterów oraz pewną brzydotę opisywanej rzeczywistości. Bo to właśnie ta prosta rzeczywistość, nieupiększona literackością opowieść o ludziach i poszukiwaniu miłości staje się esencją opowiadań. Powiedziałabym nawet, że twórczość Koe charakteryzuje pierwotna nierealistyczność w opisach i przedstawieniu świata. I chociaż po czasie, po kilku powieściach później, te singapurskie opowiadania zacierają się i mieszają ze sobą (mają w końcu podobny cel, podobne nasycenie seksualnością, dziwnością i mieszanką kultur), to zdecydowanie zostawiają po sobie ślad. Raczej nie zapomnę o tej pozycji, nawet jeśli nie będę potrafiła przywołać z pamięci konkretny opowiadań.

Nieco zadziwia pewien element nadprzyrodzony, który pojawia się w niektórych opowiadaniach. Możliwe, że nabiera on więcej sensu, większego znaczenia, gdy zna się podłoże kulturowe Singapuru; jest się nieco bardziej zanurzonym w mitologii kraju, jego historii i mentalności mieszkańców.

Czy warto przeczytać Ministerstwo moralnej paniki?

Myślę, że tak. Po pierwsze, pokazuje ono odmienność kulturową singapurskiego społeczeństwa. Po drugie, jeśli ktoś lubi literaturę azjatycką, będzie mógł porównać sobie formę z tekstami chociażby japońskimi czy koreańskimi (które zdobywają coraz większą popularność — czytaj mój tekst na popbookownik.pl). Po trzecie, pozwala zastanowić się nad naturą ludzką i tym, jak bardzo wszyscy jesteśmy do siebie podobni, jak bardzo pragniemy akceptacji, zrozumienia a przede wszystkim miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.