Kiedy Jadowska zawładnie Twoim światem

aneta jadowska thornverse

W czerwcu, czyli dawno temu, przeczytałam Dynię i jemiołę Anety Jadowskiej. Kto normalny czyta świąteczne, typowo jesienne, opowiadania w samym środku lata? Iwona. A tak na poważnie, miałam niezwykłą ochotę na coś mniej zobowiązującego, coś rozrywkowego, co uprzyjemni mi chwile spędzane w domu. I padło na opowiadania, które dziwnie zaczęły wołać do mnie z półki.

Nie będzie to jednak ani omówienie, ani tym bardziej recenzja zbioru. Kilka słów o wrażeniach gdzieś niżej, ale pomyślałam sobie, że w zasadzie to chciałabym sobie pogadać o Jadowskiej. Bo się zadziała jakaś dziwna rzecz w moim życiu czytelnika.

Ale po kolei.

Twórczość Anety Jadowskiej była na moim radarze od dawna, chociaż znałam ją głównie z okładek, bo jakoś nigdy się nie złożyło by coś przeczytać. Aż do momentu, kiedy dorwałam Hardą Hordę. W antologii znalazło się opowiadanie Zielona zemsta, które okazało się być moim ulubionym i po prostu mnie zachwyciło. To właśnie ono rozbudziło na nowo moją chęć poznania autorki bardziej, ale ponieważ obawiałam się długiego cyklu, to zaczaiłam się własnie na Dynię i jemiołę. No i dostałam książkę z okazji urodzin rok temu. Poczekała sobie jak wszystko inne w moich stosach wstydu i folderach zagłady.

No to teraz o opowiadaniach ze zbioru. Jadowska wraca w nim do wielu postaci ze swojego rozbudowanego uniwersum. Znałam oczywiście Dorę czy Nikitę (z imion niestety), ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie czułam się zagubiona. Nie miałam zupełnie kontekstu dla postaci, czy jakiegoś rysu historycznego (a to zawsze warto), ale same opowiadania miały małe fabuły, które czytało mi się dobrze. Spodobało mi się. Było różnorodnie, a moja ciekawość na poznanie całego tego świata się rozbudziła.

Dodam, że najbardziej podobały mi się opowiadania, których bohaterką była Malina — ta sama, którą poznaliśmy w Zielonej zemście. Albo inaczej: zapałałam do Maliny niezwykłą sympatią, aż zafundowałam sobie grzywkę stylizowaną na jej okładkowe podobieństwo.

Styl pisania Anety Jadowskiej wpasował się w mój gust — taka forma fantastyki przygodowej (bo tak ją traktuję) trafia do mnie najbardziej. Kojarzy mi się też ze Stephenie Plum, której kiedyś przeczytałam kilka tomów (nawet film mi się podobał), i do której mam nadzieję wrócić.

Co w takiej sytuacji może zrobić Iwona? (Ta zupełnie niewinna duszyczka, której bardzo spodobało się wznowienie Heksalogii o Dorze Wilk…) Kupić je wszystkie. Tak, w przeciągu dwóch miesięcy obkupiłam się w Jadowską. Zdradzić wam to już teraz, czy zaczekacie do piątku (kiedy pojawi się podsumowanie)? Kupiłam jedenaście (JEDENAŚCIE!) książek. Niczego nie żałuję.

Mam wrażenie, że wznowienie Dory to był jeden z nielicznych dobrych momentów tego dziwacznego roku. W dodatku dostaliśmy książkową tęczę, która u mnie na regale stoi tak, żeby się prezentować pięknie (to nic, że regał stoi w kącie i mało kto tam patrzy — uroki angielski salonów i bezsensownych kominków).

Sama autorka zapowiada więcej rzeczy z tegoż uniwersum. Ja najbardziej wyczekuję powieści o Malinie — jak czytałam o niej opowiadania, to myślałam sobie, że potrzebuję takiej książki, a potem oglądając rozmowę Jadowskiej z Olgą z Wielkiego Buka dowiedziałam się, że ona będzie. Moja radość raczkującego fana była wielka! Ciekawi mnie też Witkacy, bo cykl szamański zostanie wznowiony w przyszłym roku, a przy tym też wzbogacony o 3 tom. No zapowiada się, że braknie mi miejsca na regale.

Po co ja to wszytko tutaj wykładam. Otóż mam teraz tak bardzo dużo nowych książek i uznałam, że potrzebne mi takie mini-wyzwanie. Przyszła już do mnie jesień, pada dobre dwa tygodnie, jest szaro i ponuro, i trochę zimno (a może to już pora na odpalenie ogrzewania?). Moje siedzenie na tyłku w domu jakoś się nie kończy, więc potrzebuję poprawiacza nastroju. Zatem wpadłam na genialny pomysł, że sobie we wrześniu przeczytałam całą calusieńką, tą piękną tęczowo wydaną serię o Dorze Wilk. Wszystkie sześć tomów. A na koniec września opowiem jak mi poszło.

Czyż to nie jest cudowny pomysł?


4 myśli na “Kiedy Jadowska zawładnie Twoim światem”

    1. Wiesz, w tym roku ma wyjść oddzielna powieść o Malinie z „Zielonej zemsty” 😉

      Ja wiem, że ja szalona jestem, ale jak na razie 1 tom Dory jest spoko, chociaż nie jestem zbyt daleko w treści. Miałam mało czasu 🙁

  1. Ja z Jadowską mam jeszcze mniejsze doświadczenie, kiedyś nudziło mi się w podróży i poczytywałam „Złodzieja dusz” kupionego przyjaciółce, ale przyznam że zachęca mnie właśnie przyjemny lekki styl o którym piszesz. W dodatku nowe wydanie sprawia, że teraz można dostać te stare w niższych cenach (cebulowa Eriza). Chociaż nie wiem, czy najpierw nie przeczytać Witkacego, bo ta postać mnie najbardziej zainteresowała.

    Plusem dla mnie jest też miejsce akcji, bo jako rodowita kuj-pomorzanka bywam w Toruniu kilka razy do roku.

    1. Ktoś mi doradził, żeby Witkacego czytać po Dorze. Ja oczywiście czekam na nowe wydanie (ma być w przyszłym roku razem z 3 tomem), bo będę miała wszystko ładnie równo od SQN i ilustracje w Dorze są mega!
      To jest ten typ lit. rozrywkowej, bo tak ją traktuję, który do mnie trafia i się jaram czytając jak Wielki Sept Baelora 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *