„…serdeczna mądrość Le Guin budzi nadzieję i oczyszcza gorycz”

cztery-drogi-ku-przebaczeniu

Moja podróż z twórczością Ursuli K. Le Guin się nie kończy, chociaż jest to prawdopodobnie ostatni tekst z wyzwania w tym roku. A ponieważ będę czytanie kolekcji kontynuować, więc zmieniam nazwę tagu dla tych tekstów.

Na koniec roku rozgrzebałam Rybaka znad Morza Wewnętrznego — tom, który mieści w sobie 4 zbiory opowiadań i jedną powieść. W grudniu z wielką ulgą przeczytałam w nim coś zachwycającego — Cztery drogi ku przebaczeniu, który dla odmiany nie sprawiał wrażenia tworu sklejonego z porozrzucanych opowiadań, a tworzył faktyczną całość. Oczywiście wiem, że poprzednie tomy — Wszystkie strony świata oraz Rybak znad Morza Wewnętrznego — opracowała Le Guin, ale nie zmienia to faktu, że nie sprawiły mi takie przyjemności w czytaniu.

Cztery drogi ku przebaczeniu to zbiór czterech opowiadań (stąd też tytuł), które łączy miejsce akcji — bliźniacze planety Werel i Yeowe. Na końcu zaś dołączone jest opracowanie na temat planet, zawierające informacje geograficzne, historyczne i społeczno-kulturowe, co dopełnia obrazu i sortuje informacje zebrane podczas czytania samych opowiadań.

To co ważne, to fakt, że Werel i Yeowe zamieszkują dwie rasy ludzi: panowie o ciemniej, niebieskoczarnej skórze oraz niewolnicy najczęściej o jasnej i szarej karnacji. Kolor skóry to przynależność do kasty, to cecha określająca znaczenie człowieka. I znów mam wrażenie dziwnego odbicia u Le Guin, echa południowoamerykańskich plantacji bawełny (tylko w negatywie). Kolejny raz są to opowieści o uciśnionych, których trzeba wyzwolić; o nierównościach społecznych, o tych gorszych i tych lepszych. A ponieważ ten problem w twórczości Le Guin powraca, to nie chcę się nad nim za bardzo rozwodzić. Dodam tylko, że są tutaj walki wyzwoleńcze, ruchy oporu, skorumpowana władza i jak wisienka na torcie emancypacja kobiet. Bo oczywiście “płeć piękna” jest traktowana jak podgatunek niezależnie od statusu społecznego.

Bardziej mnie interesowało, podczas lektury, to całe przebaczenie w tytule. I ciągle zastanawiałam się, co Le Guin miała na myśli? Bo już zauważyłam, że w tekstach autorka porusza bardzo wiele ważnych spraw, ale równie mocno skupia się na wnętrzu człowieka jako jednostki, która szuka własnej drogi. I czy to właśnie droga tej pojedynczej osoby ma mieć na końcu przebaczenie samemu sobie? Co łączy bohaterów? Powiedziałabym, że pewna ignorancja świata, która nie pozwala im szerzej spojrzeć na problemy społeczne, ale też na problemy własnego życia. Taka dziwna krótkowzroczność — czasami uprzywilejowana, a czasami nie.

Kilka słów o opowiadaniach.

„Zdrady” to historia starej Yoss i starego Abberkama, którzy w pewien sposób zdradzają coś w swoim życiu (stąd też tytuł). Z kolei „Dzień przebaczenia” opowiada o wysłanniczce Solly i jej ochroniarzu Teyeo — tutaj najbardziej widać krótkowzroczność bohaterów, którzy w końcu musza zobaczyć. Je to też moje ulubione opowiadanie na płaszczyźnie fabularnej. W „Człowieku ludu” poznajemy Havzhive — młodzieńca pochodzącego z małej wioski na Hain, którego wychowanie determinuje postrzeganie świata. To opowieść o niespokojnym umyśle, który łaknie wiedzy i zrozumienia prawdy. Ostatnie opowiadanie, czyli „Wyzwolenie kobiet” to opowieść Rakam, która z niewolnicy (córki pana), staje się wolną kobietą, nauczycielką i historyczką. Która zmieniając siebie, zmienia też świat.

Ja odbieram te historie tak, że każdy z bohaterów w pewien sposób musi przebaczyć sobie. I każdy osiąga to w inny sposób, przechodząc inną drogę. I myślę, że też każdy czytelnik znajdzie dla sobie inną drogę na analizowanie tych utworów.

Była to lektura satysfakcjonująca, szczególnie że ten omnibus twórczości Ursuli K. Le Guin wydaje mi się słabszy od poprzednich. Nie dość, ze przedstawione historie w Czterech drogach do przebaczenia są wypełnione wielkimi i małymi problemami, to dodatkowo są one napisane niezwykle ciekawie i żałuję, że nie ma więcej o Werel i Yeowe. Zdecydowanie najlepszy zbiór w Rybaku znad Morza Wewnętrznego (jak do tej pory).

Zbiór zamyka jeszcze jeden tekst — recenzja napisana przez Iana Watsona. To właśnie stamtąd pochodzi cytat, który wykorzystałam jako tytuł tego tekstu.


4 myśli na “„…serdeczna mądrość Le Guin budzi nadzieję i oczyszcza gorycz””

  1. Muszę sobie przypomnieć ten zbiór, bo jeden z moich ulubionych. W ogóle mam sobie ochotę tak z połowę Le Guin powtórzyć…

    „południowoamerykańskich plantacji bawełny” – ? W Ameryce Południowej również były niewolnicze plantacje bawełny? Nie wiedziałam o tym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *