3 kwartał czytelniczy

3-kwartal-2019

Jest październik, przyszła jesień, i to jest ten moment, na który czekam. Mogę sobie pogadać o tym, jakim to jestem super czytelnikiem. Jak bardzo nie umiem w  wyzwania i jak bardzo moje plany się nie udają. Tak, to jest moment na moją cykliczną spowiedź czytelnika, a może powinnam powiedzieć czytacza. Bo #czytamdlarozrywki

Zanim przejdę jednak do opowieści o tym, co przeczytałam w minionym kwartale, zatrzymam się chwilę na nieco innej kwestii. Moje niekontrolowane zakupy książkowe.

Nasza biblioteczka domowa wzbogaciła się w lipcu o dwie pozycje, które to przywieźli moi Teściowie przy okazji wakacyjnej wizyty. Dla mnie Jaga Katarzyny Bereniki Miszczuk, a dla Męża Ja inkwizytor. Przeklęte krainy Jacka Piekary. Tradycyjnie brak miejsca każe nam wybierać co chcemy, a ja lubię kompletować serie. Książkowo więc było delikatnie, nie ma co siać paniki.

Z kolei zaszalałam nieco z ebookami. I pewnie nigdy by się to nie stało, gdybym nie dostała mojego Kindle na urodziny. Bo w ostatni kwartale dołączyłam do mojej kolekcji aż 14 ebooków kupionych jednym kliknięciem pazura na Amazonie. Z czego aż 11 we wrześniu… Oto ja.

A stało się tak dlatego, że promocje dnia (Deal of the Day) gdzie dobre książki chodzą po funta. Więc czasami aż żal nie kupić. Dodatkowo czasami Amazon informuje mnie o jakiejś specjalnej promocji na autora/serie i efekt tego też się tu znalazł. A oto moje zdobycze:

  • The Lies of Locke Lamora by Scott Lynch
  • Vicious by V.E. Schwab
  • The Crystal Cave by Mary Stewart
  • Six of Crows by Leigh Bardugo
  • The Vine Witch by Luanne G. Smith (darmowa powieść w ramach Amazon Prime Reads)
  • The Last Kingdom by Bernard Cornwell
  • The Pale Horseman by Bernard Cornwell
  • The Lord of the North by Bernard Cornwell
  • Sword Song by Bernard Cornwell
  • The Burning Land by Bernard Cornwell
  • Circe by Madeline Miller
  • The Poppy War by R.F. Kuang
  • The Count of Monte Cristo by Alexandre Dumas
  • 451 Fahrenheit by Ray Bradbury

To oczywiście oznacza, że ja nie wiem kiedy mam to przeczytać. Ale postanowiłam nieco zainwestować w angielskie ebooki, z bardzo prostego powodu: uznałam, że czas zacząć pisać po angielsku. Troszkę bardziej osiadłam na tej mojej emigracji i coraz bardziej myślę o drodze wydawniczej w UK. A żeby mój styl był zjadliwy, muszę zwyczajnie więcej czytać po angielsku, żeby nasiąkać poprawnymi formami gramatycznymi…

A teraz spowiedź właściwą.C o przeczytała Iwona w ostatnim kwartale? Nie za wiele. Zdecydowanie więcej oglądałam filmików o gotowaniu, zdrowym odżywianiu, wegańskim jedzeniu i planowaniu posiłków. Co zaowocowało zrzuceniem 5 kilogramów, ale to nie o tym miałam pisać przecież.

LIPIEC. Skończyłam Łzy Mai Martyny Raduchowskiej i przeczytałam też kontynuację Spektrum. Trochę maltretowałam serię, ale to nie był mój najlepszy kwartał na czytanie, więc chyba wszystko jasne. A więcej o powieściach można poczytać TUTAJ.

SIERPIEŃ. Tu było nieco lepiej, bo aż 3 pozycje. Przede wszystkim przeczytałam Skrzydła Karoliny Fedyk, które wywarły na mnie ogromne i pozytywne wrażenie. Bo to taka powieść, po której przypomniałam sobie, że ja też chce pisać tak dobre rzeczy i może wypadałoby jednak ruszyć tyłek do pisania. Oczywiście laurkę wystawiłam na blogu. Na dokładkę przeczytałam niezwykle dopracowaną antologię opowiadań Rozstaje – moje wrażenia po lekturze można poczytać TU. A taką dziwną wisienką na torcie był pozycja rozwojowa  Briana Tracy’ego Eat That Frog! – o niej wspominałam w ostatnim poście.

WRZESIEŃ. Tutaj tylko jedna powieść, bo nie umiałam się za nic zmusić do czytania tak ogólnie. Przeczytanie Jagi Katarzyny Bereniki Miszczuk zajęło mi dobrze ponad miesiąc… Nie, żeby mi się nie podobało, bo przygody Jarogniewy były tak samo dobre jak tomy o Gosławie, więc jeszcze w tym miesiącu na blogu.

No leniłam się, przez co moje wyzwanie główne – 24 książki na rok z goodreads – jest nieco opóźnione. Jestem 2 pozycje w plecy, co jest lekko smutne, ale nadal mam 3 miesiące na czytanie, i w grudniu na święta wpada kilka dni urlopu.

Zarzucam też moje wcześniejsze plany, bo chyba zmęczyło mnie trzymanie się planowanych list i dlatego mój zapał opadł. Ale oczywiście robię sobie „nową listę” w stylu „kodu piratów” – taka tam bardziej wskazówka czytelnicza niż faktyczna lista. Bo jednak chciałabym te 8 książek przeczytać i poczuć, że spełniłam swoje minimum czytelnicze (jednocześnie wracając do pochłaniania nowych historii jak kiedyś). A że zakładam czytanie po angielsku w tym czasie, to zapowiada się ciekawie.

PAŹDZIERNIK. Optymistycznie zakładam 4 pozycje. Moja pula do wyboru składa się z kilku nowych nabytków: 451 Fahrenheit, The Vine Witch oraz Circe. Dodatkowo chciałabym przeczytać albo zacząć jakaś fantastyczną serię – do wyboru mam albo The Broken Earth, która mam w papierze lub Shades of Magic na czytniku.

LISTOPAD. Ponieważ to miesiąc NaNoWriMo, to zakładam że za wiele nie przeczytam, i będę chciała coś bardziej na oderwanie umysłu od mojej powieści. Skłaniam się ku Le Guin i jej Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne, ale po prawdzie to miesiąc bez planów.

GRUDZIEŃ. Pierwotny plan zakładał, że w grudniu znajdę czas na coś grubego z mojej półki, więc może zabiorę się za The Priory of the Orange Tree. A może w końcu Sanderson lub Le Guin? A może seria The Last Kingdom, której kupiłam aż 5 tomów? Chciałabym nadal zostać w sferze czytania po angielsku, bo zakładam w styczniu NaNo-poprawki, więc nie chcę się wybijać polską literaturą.

Jest Ambitnie? Trochę tak i trochę nie. Ale na pewno będę miała o czym pisać już za 3 miesiące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *